Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 57 w dniu 13-05-2026 (2. dzień obrad)
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Jestem w szoku. Jestem po prostu porażony, bo uśmiechnięta koalicja po raz pierwszy robi coś dobrego dla polskich dzieci. Może wytłumaczeniem tego jest fakt, że jest to projekt Senatu, a nie ministerstwa edukacji. Mimo wszystko należy ten projekt bardzo docenić.
Ten projekt zasługuje na jednoznaczne poparcie, bo przywraca szkołom coś, czego bardzo w nich brakuje: praktyczną naukę odpowiedzialności, współpracy, gospodarności i przedsiębiorczości. To nie będzie teoria ani kolejne prezentacje. Nie chodzi o martwy program nauczania, ale o realne działania. Spółdzielnie uczniowskie mogą nauczyć młodych ludzi więcej niż niejeden rozdział podręcznika. Uczniowie zobaczą, że wspólne działanie wymaga zasad, że pieniądze trzeba policzyć, że decyzje trzeba podjąć odpowiedzialnie, że trzeba wybrać zarząd, kontrolować wydatki, rozliczać się przed kolegami i koleżankami, że sukces nie bierze się z dotacji, tylko z pracy, pomysłu, zaufania i współpracy. To jest bardzo ważne, bo polska szkoła zbyt często uczy dzieci odpowiadania pod klucz, a zbyt rzadko uczy życia. A życie to nie jest test wyboru. Życie to odpowiedzialność za swoje decyzje, za wspólnotę, za pieniądze, za dane słowo.
Warto docenić również element wychowawczy. Spółdzielnie uczniowskie budują poczucie solidarności, uczą uczciwości, wzajemnej pomocy i odpowiedzialności za szkołę. Łączą uczniów, nauczycieli, rodziców i lokalne środowiska. Pokazują też, że wspólnota polega nie tylko na braniu, lecz także na dawaniu czegoś od siebie.
Wysoka Izbo! Jeżeli chcemy wychować pokolenie ludzi samodzielnych, odpowiedzialnych, przedsiębiorczych i zdolnych do współpracy, to właśnie takie rozwiązania trzeba wspierać. Mniej ideologii, więcej praktyki. Mniej biurokracji, więcej odpowiedzialności. Mniej pustych haseł, więcej realnej nauki życia. Ten projekt należy poprzeć, bo tym razem naprawdę służy on polskim dzieciom. Dziękuję.
Posiedzenie nr 57 w dniu 13-05-2026 (2. dzień obrad)Bardzo dziękuję, panie marszałku. Pani poseł, ja mówiłem o zbrodni. Nie do 3 lat, bo do 3 lat to jest od zera, czyli w ogóle, a zbrodnia to jest 20 lat więzienia. Nie można wykorzystywać danych osobowych przeciwko obywatelom. (Poseł Magdalena Małgorzata Kołodziejczak: Ja proponuję karę śmierci.)
Posiedzenie nr 57 w dniu 13-05-2026 (2. dzień obrad)Panie pośle, a dlaczego tylko seniorom? A dlaczego nie wszystkim? Jest XXI w. Nie uszczęśliwiajmy tylko seniorów. Korzystajmy z możliwości XXI w. Panie Ministrze! Chciałem zapytać, dlaczego w projekcie rozbudowujecie przepisy dotyczące tylko centralnego systemu danych medycznych, a nie rozbudowujecie równolegle przepisów Kodeksu karnego, które odstraszałyby urzędników, funkcjonariuszy, polityków, pracowników systemów IT od bezprawnego użycia tych danych. Czy rząd popiera zasadę, że ujawnienie danych medycznych obywatela albo użycie ich w celach politycznych, medialnych, biznesowych czy w celu szantażu powinno być traktowane jako zbrodnia? Czy pacjent będzie mógł w prosty sposób sprawdzić, kto, kiedy i do czego wykorzystywał jego dane medyczne? Czy obywatel będzie automatycznie powiadamiany, gdy jego dane medyczne zostaną pobrane, przekazane, wykorzystane w analizach, raportach? Chodzi o to, żeby miał świadomość, co się dzieje z jego danymi. Czy po ujawnieniu informacji o zdrowiu prof. Sławomira Cenckiewicza rząd rozumie (Dzwonek), że wyciek danych medycznych jest nie incydentem, tylko potencjalnym narzędziem niszczenia człowieka? Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 57 w dniu 13-05-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Ten projekt zasługuje na poparcie co do zasady, jaki problem rozwiązuje. Cyfryzacja ochrony zdrowia nie jest fanaberią. Jest koniecznością. Karta pacjenta, Domowa Opieka Medyczna, e-Konsylium, lepszy dostęp lekarza do informacji o alergiach, lekach, chorobach przewlekłych, zabiegach i wynikach badań - to może realnie ratować życie, skracać diagnostykę, ograniczać dublowanie badań i zmniejszać koszty systemu. Jeżeli lekarz szybciej widzi historię pacjenta, nie musi zaczynać od zera. Jeżeli specjalista może skonsultować przypadek zdalnie, pacjent z małej miejscowości nie musi być przerzucany z placówki do placówki. Jeżeli system domowej opieki wychwyci pogorszenie stanu zdrowia wcześniej, to być może unikniemy hospitalizacji, powikłań i dramatów rodzinnych. To jest kierunek racjonalny: mniej chaosu, mniej papieru, mniej niepotrzebnych kosztów, więcej wiedzy przy łóżku pacjenta. Ale, Wysoka Izbo, jest jedno ale. Fundamentalne ale. Dane medyczne to najwrażliwsze dane, jakie państwo może posiadać o obywatelu. Bardziej wrażliwe niż dane finansowe, bardziej wrażliwe niż adres, bardziej wrażliwe niż wyznanie. Bo zdrowie dotyczy ludzkiej godności, słabości, chorób, leków, terapii, historii życia. Kto ma dostęp do takich danych, ten ma potężne narzędzie, które może też niszczyć, szantażować, stygmatyzować i eliminować ludzi z życia publicznego. Sprawa prof. Cenckiewicza pokazała, że to nie jest fanaberia. Wystarczy jeden wyciek, jedno polityczne użycie informacji o zdrowiu, jedna medialna egzekucja i obywatel zostaje wystawiony na publiczny lincz. Dlatego pytam rząd: Dlaczego równolegle z tą ustawą nie zmieniacie prawa karnego? Jeżeli budujecie ogromny system danych medycznych, to każda próba ich wycieku, każde bezprawne użycie, każde użycie niemedyczne powinno być ścigane jak najcięższe przestępstwo przeciwko obywatelowi i państwu. Nie symboliczna kara, nie nagana, nie postępowanie wyjaśniające tylko odpowiedzialność bezwzględna. Celowe wyniesienie danych medycznych, ich polityczne wykorzystanie, przekazanie mediom, służbom, partiom, pracodawcy czy komukolwiek poza lecznictwem powinno być traktowane jak zbrodnia. A w najcięższych przypadkach, gdy niszczy życie człowieka, powinno grozić nawet dożywocie. Bo inaczej co budujemy? System leczenia czy system kontroli? E-zdrowie czy państwową kartotekę na każdego Polaka? Pomoc pacjentowi czy narzędzie do szantażu? Popieram cyfryzację, która służy pacjentowi. Popieram rozwiązania, które ograniczają koszty i poprawiają zdrowie Polaków. Ale nie wyrażam zgody na cyfrową bandyterkę. Nie wyrażam zgody na to, by najintymniejsze dane obywateli stały się amunicją polityczną. Zdrowie pacjenta ma być chronione podwójnie - przez nowoczesny system medyczny (Dzwonek) i przez drakońskie kary dla każdego, kto ten system wykorzystuje przeciwko obywatelowi. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 57 w dniu 13-05-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kolega przed chwilą rozrywał tutaj szaty, chciałby, żeby było więcej lekarzy. A jego pani minister, minister Leszczyna, z tego miejsca na samym początku powiedziała, że ona nie zamknęła 11 wydziałów medycznych, ona dała tylko zerowe limity przyjęć. (Głos z sali: Nie krzycz!) Pan współrządzi, więc niech pan idzie do pani minister. Niech pootwierają te wszystkie wydziały, które pozamykaliście. Pani Minister! Proszę o odpowiedź na pytanie, czy rząd świadomie dobija finansowanie deficytowego NFZ-etu, dorzucając mu kolejne koszty bez wskazania pełnego, dodatkowego źródła finansowania. Dlaczego rząd traktuje znajomość języka polskiego przez lekarza jako formalność, skoro jeden niezrozumiany objaw, dawka leku, brak wyjaśnienia procesu leczenia może kosztować pacjenta zdrowie i życie? Ilu lekarzy dentystów, pielęgniarek i położnych nie przedłożyło dokumentu potwierdzającego znajomość języka polskiego? Dlaczego rząd ukrywa skalę tego problemu przed pacjentami? Dziękuję. (Poseł Elżbieta Gelert: Gratuluję znajomości ortografii.)
Posiedzenie nr 57 w dniu 13-05-2026 (2. dzień obrad)Dziękuję bardzo. Szanowny Panie Marszałku! Pani Minister! Wysoka Izbo! Ten projekt trzeba nazwać po imieniu: to nie jest naprawa ochrony zdrowia. To jest dalsza, ordynarna destrukcja publicznego systemu leczenia i przygotowywanie Polaków do prywatnej służby zdrowia. Rząd już nawet nie udaje. Już nie mówi o realnym skracaniu kolejek, o ratowaniu szpitali, o stabilnym finansowaniu NFZ. Robi coś dokładnie odwrotnego: do już deficytowego, przeciążonego Narodowego Funduszu Zdrowia dorzuca kolejne koszty, kolejne obowiązki, kolejne programy, kolejne zobowiązania. A pacjent usłyszy: nie ma pieniędzy, proszę iść prywatnie. To jest prawdziwy mechanizm prywatyzacji. (Poseł Elżbieta Gelert: Ale to nie ta ustawa.) Nie przez jedną ustawę z napisem ˝prywatyzacja˝, tylko przez zagłodzenie publicznego systemu zdrowia. Chodzi o to, by najpierw doprowadzić NFZ do niewydolności, potem doprowadzić szpitale do długu, potem wydłużyć kolejki, potem powiedzieć pacjentowi: jeżeli chce pan żyć, niech pan płaci. I wy macie czelność nazywać to troską o pacjenta? Polacy czekają na operacje, Polacy czekają do specjalistów, Polacy słyszą, że terminy są za rok, że zabieg trzeba przesunąć, że pieniędzy nie ma. A śmiejący się Polakom w twarz rząd wpisuje nowe wydatki i udaje, że papier wszystko przyjmie. Papier przyjmie. Pacjent nie. Druga rzecz jest jeszcze poważniejsza: język polski w medycynie. Lekarz medycyny to nie lekarz weterynarii. Pacjent musi powiedzieć, gdzie boli, jak boli, od kiedy boli, jakie bierze leki, na co choruje, czego się boi. Lekarz musi to zrozumieć. Musi wyjaśnić diagnozę, ryzyko, leczenie, dawkowanie, zgodę na zabieg. W szpitalu jeden źle zrozumiany komunikat może kosztować zdrowie albo życie. A wy co robicie? Znowu przesuwacie termin. Nie budujecie poważnego systemu weryfikacji. Nie wzmacniacie bezpieczeństwa pacjentów. Nie wymagacie jasnych standardów. Po prostu odkładacie problem, bo tak jest politycznie wygodniej. To nie jest pomoc kadrom. To jest igranie z bezpieczeństwem chorych ludzi. Wysoka Izbo! Ten projekt pokazuje pełną arogancję władzy. Z jednej strony rząd dobija finansowo NFZ, z drugiej strony rozmywa odpowiedzialność między ministrem, funduszem i budżetem państwa, a z trzeciej strony obniża realne standardy bezpieczeństwa pacjentów. Nie mówicie już, że ratujecie publiczną ochronę zdrowia. Wy ją rozmontowujecie. Nie mówicie, że walczycie o pacjenta. Wy go wypychacie do prywatnego gabinetu. Nie mówicie, że to techniczna ustawa. To kolejny element wielkiego oszustwa wobec Polaków. Pacjent ma prawo do lekarza, który go rozumie. Ma prawo do leczenia finansowanego z publicznych składek. Ma prawo do szpitala, który nie jest bankrutem. Ma prawo do państwa, które nie ucieka od odpowiedzialności. Dlatego trzeba powiedzieć wprost: ten projekt jest fatalny. (Dzwonek) Ta ustawa nie służy pacjentom. To jest dalszy chaos w służbie zdrowia. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 57 w dniu 12-05-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Drodzy Polacy! Politycy koalicji 15 października często mówią o trosce o Polaków, o przyszłości Polski, o europejskich standardach. Dzisiaj jednak należy postawić pytanie o hierarchię wartości, jakimi kieruje się obecny rząd. W ostatnich dniach opinia publiczna ponownie została zalana zapowiedziami dotyczącymi sprawy światopoglądowej, czyli rejestracji tzw. małżeństw homoseksualnych. Okazuje się, że to ma najwyższy priorytet dla rządu 13 grudnia. Chcę zapytać pana premiera: Na którym miejscu w katalogu ważnych spraw znajduje się polski pacjent? Gdzie jest godność człowieka, który od miesięcy czeka w kolejce do specjalisty czy na wykonanie badań, a dzisiaj dostaje informację, że będzie czekał kolejny rok? Okazuje się, że dla premiera Donalda Tuska ważniejsze są spory ideologiczne niż zapaść systemu ochrony zdrowia. Statystyki nie kłamią: czas oczekiwania na diagnostykę czy wizytę u specjalisty woła o pomstę do nieba. Zamiast reform, zamiast skrócenia kolejek rząd proponuje nam temat, który ma na celu polaryzację społeczeństwa: rejestrację związków homoseksualnych. Godność Polaków, panie premierze, mierzy się tym, jak państwo dba o najsłabszych, chorych i cierpiących. Apeluję o opamiętanie. Polskie rodziny nie oczekują od rządu rewolucji obyczajowej, ale sprawnego państwa, które zagwarantuje im godne warunki leczenia i poczucie, że ich życie i zdrowie są dla władzy najważniejsze. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 57 w dniu 12-05-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałem zapytać, jakie wsparcie otrzymają mikrofirmy, jednoosobowe działalności, mali przedsiębiorcy, którzy nie mają zaplecza informatycznego ani własnych działów księgowych. Czy minister finansów zapewni bezpłatne, stabilne i proste narzędzie do generowania oraz wysyłania wymaganych struktur oraz kto poniesie odpowiedzialność, jeżeli błąd będzie wynikał nie z winy podatnika, ale z awarii systemu, błędnej struktury, aktualizacji programu księgowego albo problemu z podpisem elektronicznym? Dziękuję.







