Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 58 w dniu 27-05-2026 (1. dzień obrad)
Tak jest.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Dlaczego rząd tworzy nową rozbudowaną strukturę rzeczników praw uczniowskich, skoro już dziś istnieją dyrektorzy szkół, rady pedagogiczne, kuratoria oświaty, organy prowadzące, rzecznik praw dziecka, rzecznik praw obywatelskich? Ile będzie kosztowało utworzenie i utrzymanie całego systemu rzeczników praw uczniowskich? Jak rząd zamierza zabezpieczyć autorytet nauczyciela i dyrektora, aby każda uwaga wychowawcza, kara porządkowa lub decyzja organizacyjna nie była natychmiast traktowana jak naruszenie praw uczniowskich? Dziękuję.
Posiedzenie nr 58 w dniu 27-05-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Zgadzając się co do tego, że ta ustawa nie rozwiązuje problemów polskiej szkoły, obecnej polskiej szkoły, pójdę dużo dalej i złożę wniosek o odrzucanie tej ustawy w drugim czytaniu. Ma pan poseł rację, ta ustawa tylko psuje polską szkołę. (Poseł Piotr Paweł Strach: Tego nie powiedziałem.) Oczywiście nikt rozsądny nie kwestionuje, że uczeń ma prawo do godności, bezpieczeństwa, ochrony przed przemocą, jasnych zasad oceniania i możliwości odwołania się od niesprawiedliwej decyzji. Ale pod tymi słusznymi hasłami próbuje się wprowadzić rozwiązania, które mogą sparaliżować polską szkołę. Ten projekt nie wzmacnia szkoły. On tworzy nowy system kontroli, krajowego, wojewódzkich, powiatowych i szkolnych rzeczników praw ucznia. Do tego dochodzą nowe procedury, skargi, odwołania, obowiązki, dokumentowanie, kontrole i kolejne ryzyka dla dyrektorów oraz nauczycieli. A przecież szkoła już dziś ledwo oddycha pod ciężarem biurokracji. Nauczyciele mają uczyć, wychowywać, reagować na przemoc, kryzys psychiczny, uzależnienie, konflikty rodzinne i cyberprzestępczość. Zamiast realnego wsparcia daje kolejny aparat nadzoru. Projekt wprowadza bardzo szeroki katalog praw ucznia: wolność słowa, uzewnętrznianie przekonań, kształtowanie stroju i wyglądu, posiadanie przedmiotów osobistych, składanie skarg i wniosków. Brzmi pięknie, ale w praktyce może oznaczać, że każda uwaga nauczyciela, każda kara porządkowa, każde polecenie, każda próba przywrócenia dyscypliny stanie się początkiem formalnego sporu. Szkoła nie może być urzędem skargowym. Nauczyciel nie może pracować w strachu, że każde zwrócenie uwagi uczniowi skończy się kontrolą, żądaniem dokumentów i postępowaniem przed rzecznikiem. To nie jest ochrona ucznia, to jest rozbrajanie autorytetu nauczyciela. Szczególnie niepokojące są uprawnienia rzeczników, badanie spraw na miejscu, żądanie akt, dokumentów, wyjaśnień, także zawierających dane osobowe, udział w posiedzeniach organów szkoły i obserwowanie zajęć. Czy szkoła ma być miejscem edukacji czy miejscem permanentnej kontroli? Jest też ryzyko upolitycznienia. Krajowy rzecznik ma działać przy urzędzie obsługującym ministra edukacji i być powoływany przez ministra. To rodzi pytanie, czy będzie niezależnym obrońcą uczniów, czy narzędziem polityki aktualnej władzy. Trzeba też jasno powiedzieć, że ten projekt osłabia rolę rodziców. To rodzice mają podstawowe prawo i obowiązek wychowywania dziecka. Szkoła ma ich wspierać, a nie zastępować. Rzecznik nie może stać się instytucją obchodzenia autorytetu rodziców i nauczycieli. Tak, trzeba chronić uczniów przed przemocą i niesprawiedliwością, ale nie wolno pod tym pretekstem budować systemu nieufności, kontroli i donosu. Szkoła potrzebuje wychowywania, autorytetu i współpracy, a ten projekt niesie biurokratyzację, konflikt i paraliż wychowawczy. Dlatego wnoszę jak na wstępie. (Oklaski)
Posiedzenie nr 58 w dniu 27-05-2026 (1. dzień obrad)Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Dlaczego rząd przedstawia ten projekt ustawy jako pomoc dla frankowiczów, skoro nie wprowadza on mechanizmu szybkiego i ostatecznego rozliczenia nieuczciwych umów? Czy wprowadzenie uproszczenia uzasadnienia, posiedzeń niejawnych i jednoosobowych składów nie osłabi prawa obywateli do rzetelnego rozpoznania sprawy dotyczącej dorobku życia? Dlaczego państwo nie proponuje rozwiązań, które zmusiłyby banki do uczciwego, szybkiego i masowego rozliczenia się z klientami bez konieczności kolejnych procesów? Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 58 w dniu 27-05-2026 (1. dzień obrad)Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Rozpatrujemy dziś projekt ustawy, który rząd przedstawia jako odpowiedź na problem spraw frankowiczów. Tylko trzeba powiedzieć jasno: ten projekt nie rozwiązuje realnego problemu. On nie przywraca ludziom pieniędzy, nie kończy wieloletnich sporów, nie zmusza banków do uczciwych rozliczeń i nie daje obywatelom szybkiej, rzeczywistej sprawiedliwości. To jest projekt bardziej dla statystyki sądowej niż dla ludzi. Rząd mówi o przyspieszeniu postępowań, ale frankowicze nie potrzebują kolejnych proceduralnych sztuczek. Oni potrzebują jasnych, skutecznych i sprawiedliwych rozwiązań, które zakończą wieloletni dramat rodzin uwikłanych w toksyczne umowy. Przez lata obywatele walczyli z potężnymi instytucjami finansowymi. Płacili raty, koszty procesów, płacili za opinie prawne, czekali miesiącami i latami na rozprawy. Wielu z nich już dawno spłaciło kapitał, a mimo to nadal musi walczyć o elementarną sprawiedliwość. I co im dzisiaj proponuje rząd? Posiedzenia niejawne, zeznania na piśmie, uproszczone uzasadnienia i jednoosobowe składy. To nie jest przełom, to jest próba przepchnięcia spraw przez system, a nie rozwiązania istoty problemu. Szczególnie niebezpieczne jest to, że pod hasłem przyspieszenia można ograniczyć realne prawo obywatela do pełnego, rzetelnego rozpoznania sprawy. Sprawy frankowe dotyczą dorobku życia, mieszkań, bezpieczeństwa rodzin. Nie można ich traktować jak administracyjnej masówki, którą trzeba tylko szybciej przepchnąć przez sąd. Rząd chwali się automatycznym wstrzymaniem świadczeń po doręczeniu pozwu bankowi. Ale to nadal nie jest rozwiązanie zasadniczego problemu. Nie kończy sporu, nie gwarantuje szybkiego rozliczenia, nie daje pewności, kiedy obywatel uzyska swoje pieniądze. Frankowicz nadal musi iść do sądu, nadal musi czekać, nadal musi mierzyć się z bankiem. Ten projekt nie jest odważną ustawą prokonsumencką. To jest ustawa techniczna, ostrożna, spóźniona i niewystarczająca. Zamiast realnie stanąć po stronie obywateli, rząd próbuje uporządkować przeciążenie sądu. Dlatego stanowisko wobec tego projektu jest negatywne. Frankowicze nie potrzebują kolejnej opowieści o ustanowieniu procedur. Potrzebują sprawiedliwości, szybkiego rozliczenia i jasnego sygnału, że państwo stoi po stronie obywatela, a nie tylko zarządza kryzysem wywołanym przez sektor bankowy. Dziękuję.
Posiedzenie nr 58 w dniu 27-05-2026 (1. dzień obrad)Dziękuję. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Panie Pośle! Tu nie chodzi o kontrole, bo rolnicy nie boją się kontroli. Tu chodzi o to, że państwo chcą zwiększyć rynek marihuany. (Poseł Roman Fritz: Ha, ha, ha!) Jeżeli rolnik nie będzie mógł tego sprzedawać, ludzie nie będą mogli tego konsumować, nie będą mogli tego waporyzować i znajdą się oczywiście organizacje, które będą chciały sprzedawać nielegalną marihuanę. Co prawda Polska 2050 chce narkotyzować Polaków, chce legalnej sprzedaży marihuany, ale mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia nie zachowa się tak niebezpiecznie. Pani Minister! Konopie siewne nie mają nic wspólnego z THC, nie mają nic wspólnego z substancjami psychoaktywnymi. Można wypalić wiadro konopi siewnych i nie będzie żadnego działania psychoaktywnego. (Dzwonek) Pani Minister! Tą ustawą utrudnia albo wręcz uniemożliwia pani rolnikom zarabianie pieniędzy na przetworzonych produktach z konopi siewnych. To jest absurd. To tak, jakby państwo powiedzieli, że rolnik nie może sprzedawać pszenicy, bo ktoś z tej pszenicy może zrobić wódkę.
Posiedzenie nr 58 w dniu 27-05-2026 (1. dzień obrad)Dziękuję. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Panie Pośle! Tu nie chodzi o kontrole, bo rolnicy nie boją się kontroli. Tu chodzi o to, że państwo chcą zwiększyć rynek marihuany. (Poseł Roman Fritz: Ha, ha, ha!) Jeżeli rolnik nie będzie mógł tego sprzedawać, ludzie nie będą mogli tego konsumować, nie będą mogli tego waporyzować i znajdą się oczywiście organizacje, które będą chciały sprzedawać nielegalną marihuanę. Co prawda Polska 2050 chce narkotyzować Polaków, chce legalnej sprzedaży marihuany, ale mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia nie zachowa się tak niebezpiecznie. Pani Minister! Konopie siewne nie mają nic wspólnego z THC, nie mają nic wspólnego z substancjami psychoaktywnymi. Można wypalić wiadro konopi siewnych i nie będzie żadnego działania psychoaktywnego. (Dzwonek) Pani Minister! Tą ustawą utrudnia albo wręcz uniemożliwia pani rolnikom zarabianie pieniędzy na przetworzonych produktach z konopi siewnych. To jest absurd. To tak, jakby państwo powiedzieli, że rolnik nie może sprzedawać pszenicy, bo ktoś z tej pszenicy może zrobić wódkę.
Posiedzenie nr 58 w dniu 27-05-2026 (1. dzień obrad)Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Minister! Rozpatrywany projekt ustawy dotyczy obszaru bardzo trudnego: leczenia osób uzależnionych, przeciwdziałania skutkom narkomanii, bezpieczeństwa obrotu substancjami kontrolowanymi oraz ochrony zdrowia publicznego. Do tego projektu należy podejść spokojnie, bez ideologii, ale także bez naiwności. Uzależnienie od opioidów nie jest problemem abstrakcyjnym. To dramat konkretnych ludzi, ich rodzin, lekarzy, terapeutów, służb, samorządów i całego systemu ochrony zdrowia. Dlatego co do zasady należy pozytywnie ocenić próbę uporządkowania i rozszerzenia leczenia substytucyjnego. Projekt przewiduje, że osoba uzależniona nie tylko będzie mogła być leczona w ramach programu leczenia, ale także będzie otrzymywać produkt leczniczy zawierający buprenorfinę w ramach ordynacji lekarskiej. Pozytywnie oceniam również to, że projekt wprost wskazuje cele leczenia, czyli poprawę stanu zdrowia somatycznego i psychicznego pacjenta, reintegrację społeczną oraz ograniczenie rozszerzania zakażeń, w szczególności HIV, HCV, HBV i gruźlicy. Na plus należy zaliczyć próbę stworzenia centralnego wykazu osób objętych leczeniem. Jeżeli ten system będzie działał prawidłowo, to może ograniczyć sytuacje, w których jedna osoba korzysta równolegle z kilku źródeł leczenia i wyłudza preparaty. Projekt zapewnia też większą elastyczność wobec pacjentów stabilnych, którzy są leczeni od dłuższego czasu, funkcjonują społecznie i zawodowo i którym codzienne stawianie się w placówce może utrudniać powrót do normalnego życia. Właśnie tutaj zaczynają się zasadnicze pytania. Pierwsze: Jak rząd zabezpieczy system przed wypływem leków poza legalny obieg? Projekt przewiduje informowanie pacjenta o zagrożeniach związanych z zażywaniem tych produktów przez inne osoby, w szczególności dzieci. To pokazuje, że ryzyko jest realne, a nie teoretyczne. Drugie: Czy rozszerzenie ordynacji lekarskiej nie doprowadzi do sytuacji, w której leczenie stanie się w praktyce głównie wydawaniem leku, a nie pełnym procesem terapeutycznym? Uzależnienia nie leczy się samą receptą, dlatego trzeba się zastanowić, co z pozostałymi elementami. Kierunek dotyczący zwiększenia dostępności leczenia i ograniczenia zakażeń należy uznać za słuszny. Państwo nie może pozostawić osób uzależnionych samym sobie, bo wtedy problem wraca w postaci przestępczości, chorób zakaźnych, bezdomności, kosztów leczenia i tragedii rodzinnych. Jednocześnie jednak państwo nie może tworzyć systemu nieszczelnego. Nie może dopuścić do tego, aby leki trafiały na czarny rynek. Dlatego projekt wymaga dalszej rzetelnej pracy w komisji. (Dzwonek) Popieram ten kierunek. Dziękuję bardzo. « Przebieg posiedzenia
Posiedzenie nr 58 w dniu 27-05-2026 (1. dzień obrad)Bardzo dziękuję, szanowny panie marszałku. Słyszeli państwo. Pozwolić panu ministrowi mówić i niech opowiada te swoje kłamstwa. Pan minister nie zrozumiał tego, o czym mówiłem. Panie ministrze, obiecał pan, że minister sprawiedliwości złoży tę skargę, a co się okazuje? Teraz mówi pan już nie o ministrze sprawiedliwości w rządzie, który pan legitymizuje, ale o rzeczniku praw obywatelskich, żeby on to zrobił. Panie Ministrze! Ma pan rację. Ja rzeczywiście studiuję państwa obietnice, tak jak i rolnicy, i dobrze by było, żeby pan je przynajmniej znał, bo wstydu pan nie ma. Na ósmej stronie napisali państwo, że zablokują niekontrolowany napływ produktów z Ukrainy, a pan zmienia SENT, czyli pozwala na to, żeby wjeżdżało ich jeszcze więcej. (Oklaski) Dalej nie trzeba daleko szukać. Gdzie jest zerowa stawka VAT na tradycyjną żywność? (Poseł Joanna Borowiak: Nie ma.) Zwiększenie w Unii kwoty dopłat do 1200 zł - nie ma. Fundusz klęskowy - nie ma. Fundusz Wzajemnej Pomocy w Stabilizacji Dochodów Rolniczych - nie ma. (Dzwonek) Promocja polskiej żywności - nie ma. Marszałek: Dziękuję serdecznie, panie pośle, minuta minęła. Poseł Jarosław Sachajko: System ubezpieczeń i kontroli żywności - nie ma, nie ma i nie ma. Niech się pan nauczy swojego programu. (Poseł Joanna Borowiak: Nie ma i nie będzie.)







