deklaracja dostepności     wartości domyślne       wielkość czcionki -> mniejsza czcionka     większa czcionka       wysoki kontrast -> wysoki kontrast     wysoki kontrast     wysoki kontrast

Działalność poselska

Wystąpienia sejmowe

  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Pani Marszałek! Państwo Ministrowie! Chciałbym zapytać, dlaczego w sprawie tak fundamentalnej jak istnienie stosunku pracy pierwszeństwo ma dostać decyzja administracyjna, a nie wyrok niezależnego sądu. Czy rząd zdaje sobie sprawę, że tworzy mechanizm, w którym jeden podpis urzędnika wywoła skutki jednocześnie w prawie pracy, podatkach, ZUS i ubezpieczeniu zdrowotnym? I powiązane z tym pytanie: Kto poniesie odpowiedzialność za błędne decyzje administracyjne, które uruchomią skutki podatkowe, składkowe i pracownicze, jeśli dopiero później okaże się, że to był błąd? I po co przedsiębiorcy interpretacja indywidualna, skoro projekt zastrzega, że kontrola i tak może ją podważyć ze względu na odmienne ustalenia dotyczące stanu faktycznego? Dziękuję. « Przebieg posiedzenia

więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Demokracja Bezpośrednia - pełna nazwa. Szanowna Pani Marszałek! Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! To nie jest projekt naprawy rynku pracy. To jest projekt kapitulacji państwa wobec własnej niewydolności. Rząd doskonale wie, gdzie leży problem. Problem leży w tym, że sądy pracy działają za wolno, a obywatel latami czeka na rozstrzygnięcie, czy był pracownikiem, czy tylko tanim zleceniobiorcą bez praw. I co robi rząd? Czy rząd naprawia sądownictwo? Czy wzmacnia sądy pracy? Czy gwarantuje szybki wyrok niezależnego sądu? Nie. Rząd idzie na skróty. Zamiast naprawić wymiar sprawiedliwości, chce dać urzędnikowi kompetencje, by w praktyce zastępował sąd. A przecież sam projekt przyznaje, że sąd powinien podejmować czynności tak, by posiedzenie odbywało się nie później niż miesiąc od wniesienia pozwu. A więc rząd wie, co powinno działać, tylko nie chce tego naprawić. Sedno tego projektu jest skandaliczne. Po niewykonaniu polecenia Państwowej Inspekcji Pracy okręgowy inspektor pracy ma dostać prawo wydania decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy. I ta decyzja nie będzie miała skutków tylko na papierze. Projekt mówi wprost: od dnia wydania ma ona wywoływać skutki na gruncie prawa pracy, prawa podatkowego, ZUS, ubezpieczenia zdrowotnego i innych obowiązujących wpłat. A więc jeden urzędniczy podpis ma uruchomić lawinę skutków dla przedsiębiorcy w całym systemie państwa. To nie jest korekta, to jest administracyjny taran. I wreszcie to, co jeszcze bardziej bulwersuje: jeżeli w sprawie objętej pozwem o ustalenie stosunku pracy pojawi się taka decyzja, to sąd ma zapewnić postępowanie. Czyli zamiast powiedzieć: sąd rozstrzyga pierwszy, rząd mówi: najpierw urzędnik, potem ewentualnie sąd. Tak właśnie wygląda państwo, które nie reformuje instytucji, tylko obchodzi własną niesprawność. Rząd próbuje to upudrować opowieścią o interpretacjach indywidualnych głównego inspektora pracy. Tylko że to też jest półśrodek. Interpretacja za 40 zł wydana w 30 dni ma niby dawać bezpieczeństwo, ale ustawa od razu zastrzega, że jeżeli kontrola ustali inny stan faktyczny, to cały ten komfort się kończy. Czyli obywatel dalej nie dostaje pewności prawa, dostaje tylko warunkową łaskę administracyjną. Nikt tutaj nie broni fikcyjnych etatów, udawanych zleceń ani patologii, ale państwo prawa nie polega na tym, że zamiast niezawisłego sądu obywatel ma się bać urzędnika wyposażonego w coraz większą władzę. Państwo prawa polega na tym, że to sąd rozstrzyga spór, a administracja wykonuje prawo, a nie je zastępuje. Dlatego ten projekt trzeba ocenić jednoznacznie: to nie jest reforma sprawiedliwości, to jest próba zastąpienia sprawiedliwości administracyjnym przymusem. Niech rząd najpierw naprawi sądownictwo pracy, a dopiero potem mówi o obronie pracownika. Bo dziś nie broni pracownika, dziś buduje kolejne państwo urzędniczej (Dzwonek) przemocy. (Oklaski) « Przebieg posiedzenia
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Panie Marszałku! Nieobecny Panie Premierze! Żądam, aby premier przyszedł tutaj i wyjaśnił Wysokiej Izbie wczorajszy szantaż strachem. Pan ma czelność mówić, że liczy się każda godzina, że zagrożenie może pojawić się w każdej chwili? Pytam więc, co pan robił przez 2 lata. Skoro jest tak dramatycznie, to dlaczego pan nie wydał 30 mld z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych na zakup uzbrojenia? Gdzie jest 40 mld z niezrealizowanych dochodów budżetowych, które powinny pracować na nasze bezpieczeństwo? Miał pan 70 mld, które mógł pan wydać na bezpieczeństwo. Jeszcze pan kłamie, że Europa rzuca się na nasze granice? Żadna Europa. Ta frankowa pożyczka nie jest z budżetu Unii Europejskiej, ale jest z międzynarodowych rynków finansowych. Panie premierze, pan idzie na rekord świata. (Poseł Joanna Borowiak: Nie ma premiera.) Pan w 3 lata dołoży do polskiego długu 1 bln zł, czyli dołoży pan 60% tego, co przez 35 lat piętrzono. (Dzwonek) To nie jest dbanie o bezpieczeństwo, to jest pętla na szyję Polaków. Przestańcie kupczyć strachem, zacznijcie racjonalnie wydawać pieniądze, które są w budżecie. (Oklaski) (Głos z sali: Brawo!)
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)

Szanowny Panie Marszałku! Nieobecny Panie Premierze! W imieniu 6 mln polskich ofiar składam wniosek o przerwę i rozszerzenie porządku obrad o uchwałę potępiającą fałszowanie historii przez kanclerza Niemiec. Dość niemieckiej bandyterki historycznej, wymazywania z historii mapy cierpienia narodu polskiego. Kanclerz Niemiec! Wojna zaczęła się w 1939 r., a nie w 1941 r. Wojna zaczęła się od bombardowania Wielunia, a nie w 1941 r., od ataku Niemiec na Rosję. Sprowadzanie największej hekatomby w dziejach do 4-letniego epizodu to nie jest niefortunny skrót myślowy. To potwarz rzucona w twarz każdemu Polakowi i deptanie grobów naszych przodków. Żądamy prawdy historycznej, a nie sowieckiej propagandy z ust lidera Niemiec. Mam nadzieję, że przynajmniej w tej sprawie większość rządząca zagłosuje za. (Dzwonek) Tutaj, panie marszałku, jest projekt uchwały. (Oklaski)
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)

Oczywiście. Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przed nami ustawa, która wreszcie porządkuje w Polsce zasady dostępu do danych i ich bezpiecznego wykorzystania w gospodarce, nauce i administracji. To jest krok w stronę państwa nowoczesnego, takiego, które nie chowa informacji do szuflad, tylko potrafi mądrze udostępniać je w sposób kontrolowany, przejrzysty i przewidywalny. Dziś problemem nie jest brak danych. Problemem jest to, że obywatel, przedsiębiorca czy badacz często trafiają na mur. Nie wiadomo, gdzie złożyć wniosek, kto jest właściwy, jak długo to potrwa, jakie będą warunki, czy pojawią się opłaty i według jakiej logiki. Ta ustawa to zmienia. Wprowadza jasny, zorganizowany model obsługi wniosków i jedno miejsce, gdzie informacje o zasobach i zasadach mają być dostępne. W praktyce oznacza to mniej chaosu, mniej uznaniowości i mniej odbijania się od instytucji. Ważne jest też to, że projekt nie udaje, iż udostępniane dane są za darmo i bez ryzyka. Jeżeli pojawią się koszty, mają być pokazane w sposób czytelny, a nie ukrywane w arbitralnych stawkach. To wzmacnia zaufanie do państwa i daje równe warunki gry, szczególnie dla mniejszych firm i środowiska akademickiego, które nie mają armii prawników do negocjowania z każdym urzędem osobno. Równocześnie ten projekt nie jest naiwny. Rozwój gospodarki opartej na danych musi mieć bezpieczniki, bo dane to nie tylko paliwo innowacji, ale też obszar realnych zagrożeń, wycieku, nieuprawnionego transferu, obchodzenia reguł, budowania przewagi kosztem interesu publicznego. Dlatego dobrze, że ustawodawca przewidział jasny nadzór i obowiązki, jak również sankcje, które mają trzymać rynek w ryzach i chronić państwo oraz obywateli. W mojej ocenie jest to projekt rozsądny. Otwiera dostęp tam, gdzie on może przynieść rozwój, a jednocześnie buduje ramy, które mają gwarantować bezpieczeństwo i przewidywalność. Wysoka Izbo, to jest kierunek, który warto poprzeć. Dziękuję. « Przebieg posiedzenia
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałem zapytać pana ministra, czy rząd zagwarantuje, że dostęp do danych sektora publicznego będzie możliwy w praktyce także dla małych i średnich przedsiębiorstw i nauki bez barier organizacyjnych i bez odsyłania między instytucjami? Jakie będą kryteria odmowy udostępniania danych i jak rząd ograniczy ryzyko odmów na wszelki wypadek? W jaki sposób będą wyliczane opłaty? Jakie kategorie kosztów mogą wchodzić w grę i jakie bezpieczniki mają zapobiec opłatom zaporowym? Dziękuję. « Przebieg posiedzenia
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałbym zapytać pana ministra, jaki jest przewidywalny efekt przepisów przejściowych, czyli ilu osobom z roczników objętych rozwiązaniem umożliwi to realny powrót do egzaminu i jaka część z nich według danych rządu ma szansę zdać przy niezmienionych wymaganiach. Dziękuję.
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)

Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Druk nr 2224 jest reklamowany jako uproszczenie dla rynku niepublicznych funduszy inwestycyjnych, ale w tej wersji to uproszczenie odbywa się kosztem bezpieczeństwa obrotu i pewności prawa inwestorów. Po pierwsze, projekt przenosi ciężar rejestracji certyfikatów z modelu depozytowego na ewidencję uczestników, czyli rozwiązania bardziej rozproszonego organizacyjnie, i robi to bez wystarczająco twardych bezpieczników. Największy problem jest prosty. Jeżeli zapis w ewidencji równa się prawo, to ewidencja staje się sercem całego systemu. Każdy błąd wpisu, opóźnienie, nieprawidłowa blokada czy brak integralności danych nie jest drobną usterką administracyjną, ale potencjalnym sporem o własność i roszczenia, a tam, gdzie system jest rozproszony, pojawia się nierówny poziom odporności operacyjnej i cyberbezpieczeństwa między podmiotami. Ustawa mówi o bezpieczeństwie i integralności, ale nie daje w tym kształcie gwarancji, że standard będzie realnie jednolity i egzekwowany. Po drugie, pojawia się ryzyko decyzji podejmowanych przy niskiej aktywności inwestorów. Zmiana systemu rejestracji może w praktyce przesądzić o tym, jak zabezpieczone są prawa z certyfikatów, a projekt dopuszcza, by po dwóch prawidłowo zwołanych zgromadzeniach rozstrzygała większość obecnych. To jest proszenie się o konflikt - mała frekwencja, wielkie decyzje, a skutki ponoszą także nieobecni. Po trzecie, w tle mamy narrację o deregulacji, a tak naprawdę dokłada się stałe obowiązki. To może być do udźwignięcia dla dużych struktur, ale dla części rynku będzie to po prostu kolejny ciężar, z ryzykiem sankcji i błędów raportowych, bez proporcjonalnego zysku w przejrzystości. Wysoka Izbo! W obecnym kształcie to nie jest bezpieczna modernizacja. Jeżeli ustawodawca chce dopuścić ewidencyjny model rejestracji, to musi dołożyć twarde warunki: minimalne standardy IT i cyberbezpieczeństwo, obowiązkowe audyty, jasną odpowiedzialność za błąd ewidencji, mocniejsze progi decyzyjne po stronie inwestorów oraz realistyczne vacatio legis. Bez tych bezpieczników ta ustawa przeniesie ryzyko z systemu na uczestników rynku, a to jest kierunek, którego nie powinniśmy popierać. Dziękuję. « Przebieg posiedzenia
więcej...    transmisja...


1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  [27]  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  51  52  53  54  55  56  57  58  59  60  61  62  63  64  65  66  67  68  69  70  71  72  73  74  75  76  77  78  79  80  81  82  83  84  85  86  87  88  89  90  91  92  93  94  95  96  97  98  99  100