Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Trzeba to powiedzieć wprost. Rząd Donalda Tuska z ministrem rolnictwa Krajewskim z PSL zrobił wszystko, aby umowa z Mercosur została podpisana, a dziś próbuje zrzucać winę na wszystkich dookoła. Polityczna koleżanka Koalicji Obywatelskiej i PSL Ursula von der Leyen po ponad 2 latach rządów Donalda Tuska podpisała umowę z Mercosur. Temu nie da się zaprzeczyć. A rząd i jego propagandyści zachowują się jak rozkapryszone dzieci, które po własnej porażce biegają i krzyczą: winny PiS, winny ktoś sprzed lat, winny każdy, tylko nie my. Jeżeli minister rolnictwa tak bardzo lubi się cofać w historii, to niech oskarży PSL sprzed 2015 r. Mieli 8 lat na wypowiedzenie negocjacji. Po co się ograniczać, ministrze Krajewski? Śmiało proszę powiedzieć, że winni są panowie Pawlak i Kalinowski, bo wprowadzając Polskę do Unii Europejskiej również nie wypowiedzieli negocjacji z Mercosur. Dziecinada. Tak można się cofać bez końca, tylko że odpowiedzialność polityczna zawsze jest tu i teraz. A tu i teraz umowa została przepchnięta po ponad 2 latach od czasu, gdy objęliście rządy. Przypomnę, że w obietnicach wyborczych w 2023 r. PSL jasno zapowiadał, że umowa z Mercosur nie będzie podpisana. Ale cóż szkodzi obiecać. Wstydu nie macie. Rząd wprost zrobił wszystko, aby umowa była podpisana.
Gdy w listopadzie i grudniu apelowałem z tej mównicy o natychmiastowe złożenie wniosku do TSUE, aby Ursula von der Leyen, polityczna koleżanka, powtórzę, Koalicji Obywatelskiej i PSL-u, nie mogła podpisać tej umowy, nie zrobiliście tego, bo baliście się, że nie będzie można podpisać tej umowy. Przypomnijmy też uczciwie, że premier Donald Tusk 28 grudnia 2025 r. publicznie uspokajał, że polscy rolnicy i konsumenci są zabezpieczeni. Dawał polityczny sygnał, że Polska, owszem, protestuje, ale nie zamierza iść na zwarcie, dając jasny sygnał Włochom, że jak dalej będą blokowali podpisanie umowy, to Polska zagłosuje za, aby nie było mniejszości blokującej. Odstraszyliście Włochy od mniejszości blokującej. Prawda jest brutalna. Ten rząd nie chciał zatrzymać Mercosur. Ten rząd chciał go przegrać w sposób kontrolowany, a potem sprzedać Polakom bajkę, że chciał, ale się nie udało.
Dlatego dziś są tylko dwie drogi. Pierwsza: natychmiast wnieść do TSUE skargę na akt Rady z 9 stycznia 2026 r. otwierający drogę do podpisania i tymczasowego stosowania tej umowy oraz skargę do TSUE na samą umowę. Druga droga to powiedzenie Polakom prawdy, prawdy brutalnej, ale uczciwej: obecny rząd z ministrem rolnictwa z PSL-u jest grabarzem polskiego rolnictwa. (Oklaski)
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Nikt rozsądny nie neguje potrzeby zapewnienia wysokich standardów jakości wody i bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli. Czysta i bezpieczna woda to nie luksus, tylko element podstawowego bezpieczeństwa państwa. Ale właśnie dlatego trzeba powiedzieć jasno: między ochroną zdrowia a urzędniczą nadregulacją jest bardzo duża różnica. Ten projekt niestety znowu idzie w stronę rozwiązania najłatwiejszego dla urzędników, a najdroższego dla obywateli. Rząd po raz kolejny wdraża europejskie rozwiązania w wariancie maksymalnie obciążającym polskie samorządy, wodociągi, zarządców budynków i w konsekwencji zwykłych mieszkańców. Zamiast ograniczyć się do tego, co naprawdę konieczne dla bezpieczeństwa wody, dokładacie kolejne warstwy ocen ryzyka, raportów, analiz, procedur, obowiązków sprawozdawczych. Dostawca wody ma sporządzić szczegółowe oceny ryzyka i raporty podsumowujące, obejmujące m.in. oznaczenie stref zapotrzebowania, współrzędne geograficzne ujęć, informacje o wykorzystaniu gruntów i wykaz zagrożeń. To nie jest drobna korekta, to jest ciężki aparat biurokratyczny. Na tym jednak nie koniec. Projekt schodzi jeszcze głębiej - do instalacji wewnętrznych. Właściciel lub zarządca obiektu priorytetowego ma sporządzić ocenę ryzyka wewnętrznego systemu wodociągowego i aktualizować ją co najmniej raz na 6 lat. Co więcej, przepisy przejściowe przewidują, że właściciel lub zarządca budynku oraz właściciel lub zarządca obiektu priorytetowego mają sporządzić taką ocenę po raz pierwszy do 30 czerwca 2028 r. To właśnie jest istota nadregulacji: państwo nie poprzestaje na kontroli jakości wody u dostawcy, ale przerzuca kolejne obowiązki na następne podmioty, tworząc kosztowny i gęsty system papierowych obowiązków. A potem rząd udaje, że to wszystko nie ma ceny. Tymczasem sami projektodawcy przyznają, że wejście w życie ustawy wywoła skutek finansowy dla jednostek samorządu terytorialnego, i przewidują w latach 2026-2035 maksymalną kwotę wydatków budżetu państwa na te zadania w wysokości 1,7 mld zł. Skoro państwo już na starcie wpisują taką kwotę, to znaczy, że nie mówimy o regulacji technicznej, tylko o realnym kosztowym obciążeniu systemu. A tam, gdzie kończą się pieniądze budżetowe, zaczynają się rachunki Polaków. I jeszcze jedno. Rząd chce, by tak szeroka i kosztowna regulacja weszła w życie po zaledwie 14 dniach od dnia ogłoszenia. To pokazuje cały styl tej władzy. Łatwo jest dopisywać obowiązki, wydawać cudze pieniądze i rozbudowywać administrację, kiedy rachunek zapłaci ktoś inny: gmina, wodociąg, wspólnota mieszkaniowa, a ostatecznie obywatel w opłacie za wodę. Dlatego to stanowisko jest krytyczne. Tak dla bezpieczeństwa wody, nie dla nadmiernej, kosztownej i źle skalibrowanej regulacji. Państwo ma chronić obywatela, a nie obarczać go kosztami własnej urzędniczej ambicji. Dziękuję.
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Panie ministrze, chciałem zapytać, czy ministerstwo ma wyliczenia, ile podmiotów będzie musiało uzyskać identyfikator LEI. Jaki będzie realny koszt tego obowiązku? Jak rząd chce uniknąć sytuacji, w której błędy czysto techniczne, zły format, brak metadanych, brak LEI będą prowadziły do konsekwencji nadzorczych, mimo braku merytorycznego naruszenia? Jak zostanie rozwiązana kwestia odpowiedzialności za błędne lub niepełne przekazanie danych do ESAP? Czy będzie to traktowane jako uchybienie formalne, czy jako pełnoprawne naruszenie nadzorcze? Dziękuję. « Przebieg posiedzenia
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Przedłożony projekt ustawy ma charakter przede wszystkim techniczny i wdrożeniowy. Jego zasadniczym celem jest włączenie Polski do europejskiego pojedynczego punktu dostępu do informacji finansowych, czyli ESAP. Chodzi o to, aby informacje istotne dla rynków finansowych, inwestorów i uczestników obrotu były dostępne w sposób bardziej jednolity, porównywalny i uporządkowany w skali całej Unii Europejskiej. Z jednej strony trzeba zauważyć, że projekt może przynieść pewne korzyści systemowe. Może poprawić przejrzystość rynku, zwiększyć dostępność danych o polskich podmiotach i ułatwić inwestorom oraz instytucjom finansowym porównywanie informacji w skali europejskiej. Istotne jest również to, że projekt przewiduje wykorzystywanie formatów umożliwiających odczyt maszynowy oraz metadanych, co odpowiada dzisiejszym standardom obrotu gospodarczego i analizy danych. Z drugiej strony nie można pominąć kosztów i obciążeń, jakie wiążą się z tym projektem. Dla wielu podmiotów oznacza on nowe obowiązki sprawozdawcze, techniczne i organizacyjne. Konieczne będzie dostosowanie procedur, systemów informatycznych, formatów raportowania, a w części przypadków także uzyskanie identyfikatora LEI. To wszystko oznacza wzrost obowiązków oraz ryzyko, że nawet uchybienia o charakterze technicznym mogą rodzić konsekwencje regulacyjne. Warto również zwrócić uwagę, że ciężar wdrożenia spadnie nie tylko na przedsiębiorców i instytucje rynku finansowego, ale również na organy państwa, przede wszystkim Krajowy Rejestr Sądowy oraz Komisję Nadzoru Finansowego. To od ich sprawności organizacyjnej i technicznej będzie zależało, czy nowe rozwiązania rzeczywiście usprawnią dostęp do informacji, czy też staną się kolejną warstwą biurokratyczną. Dlatego ten projekt należy oceniać spokojnie i rzeczowo. Nie jest to ustawa o charakterze politycznym czy ideologicznym, lecz element szerszego procesu integracji polskiego rynku z unijną infrastrukturą informacyjną. Kluczowe pytanie nie brzmi więc, czy sam cel jest słuszny, lecz czy wdrożenie będzie proporcjonalne, wykonalne i możliwie najmniej uciążliwe dla podmiotów zobowiązanych. W tym sensie projekt zasługuje na merytoryczną analizę i staranne dopracowanie, tak aby zwiększając przejrzystość rynku, nie doprowadzić jednocześnie do nadmiernego wzrostu kosztów administracyjnych po stronie przedsiębiorców i instytucji publicznych. Dziękuję.
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałem zapytać, dlaczego rząd likwiduje wyspecjalizowaną służbę antykorupcyjną, skoro na całym świecie standardem jest profesjonalizacja i specjalizacja ścigania korupcji, a nie rozpraszanie kompetencji. Czy prawdziwym celem projektu jest przypadkiem nie walka z korupcją, lecz likwidacja organu, który mógłby zbyt skutecznie patrzeć władzy na ręce? Dlaczego to właśnie prezes Rady Ministrów ma decydować, które przedsięwzięcia rządowe obejmować osłoną antykorupcyjną, jaką służbę do tego wyznaczyć i jakie informacje z niej pobierać? Dlaczego spory kompetencyjne między służbami antykorupcyjnymi ma rozstrzygać premier, czyli polityk, a nie niezależny, ustawowo odrębny organ? Dziękuję.
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! To jest projekt skrajnie zły. Świat idzie w stronę specjalizacji, profesjonalizacji i wzmacniania wyspecjalizowanych narzędzi do ścigania korupcji, a państwo proponują ruch dokładnie odwrotny: likwidację Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Znosicie szefa CBA, wygaszacie jego kierownictwo i rozrzucacie zadania tej służby po Policji, ABW, Krajowej Administracji Skarbowej. To nie jest wzmocnienie państwa, to jest jego rozbrojenie. Nie oszukujcie ludzi, że tu chodzi o jakąś wielką reformę skuteczności. Tu nie ma profesjonalizacji, tu jest rozmycie odpowiedzialności. Zamiast jednej służby wyspecjalizowanej w walce z korupcją tworzycie patchwork: trochę Policja, trochę ABW, trochę KAS, trochę osłona antykorupcyjna, trochę centrum w kancelarii premiera. A kiedy pojawi się chaos kompetencyjny, to kto ma rozstrzygnąć spory? Premier. To premier ma koordynować osłonę antykorupcyjną, premier ma decydować, które przedsięwzięcia są objęte osłoną, premier ma wyznaczać służbę do jej prowadzenia, premier ma rozstrzygać spory między służbami i premier może żądać od nich wszelkich informacji. To nie jest odpartyjnienie walki z korupcją, to jest jej jeszcze większa centralizacja polityczna, i to jeszcze w jakim stylu. Projekt wprost stanowi, że do postępowania o objęcie przedsięwzięcia rządowego osłoną antykorupcyjną nie stosuje się Kodeksu postępowania administracyjnego, a wykaz przedsięwzięć objętych osłoną antykorupcyjną oraz sama informacja o objęciu osłoną nie stanowią informacji publicznej. Czyli mniej jawności, mniej kontroli, mniej przejrzystości, więcej uznaniowości centrum władzy. Naprawdę trudno nie odnieść wrażenia, że nie boicie się korupcji, za to boicie się niezależnego, wyspecjalizowanego organu, który mógłby zbyt skutecznie patrzeć władzy na ręce. I tym projektem pokazujecie to w sposób ordynarny. Mówicie: powstanie Centralne Biuro Zwalczania Korupcji w Policji. Ale to już nie będzie odrębna służba z własną pozycją ustrojową. To będzie jednostka podporządkowana policyjnej hierarchii, podczas gdy centrum polityczne dostaje jeszcze większy wpływ na osłonę największych przedsięwzięć państwowych. To jest zła wiadomość dla uczciwych obywateli i dobra wiadomość dla tych, którzy marzą, żeby antykorupcja była miękka wobec swoich i twarda wobec wybranych. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: ten projekt nie wzmacnia państwa, ten projekt osłabia państwo. On nie profesjonalizuje walki z korupcją, lecz ją polityzuje, rozprasza i zaciemnia. Dziękuję. (Oklaski) « Przebieg posiedzenia
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Dziękuję bardzo. Chciałbym poinformować panią poseł Skowrońską, bo dobrze byłoby to jednak wiedzieć, że nie można unieważnić ślubu kościelnego. (Głos z sali: Dokładnie.) Dobrze byłoby już to wiedzieć, ale jest czas, można się dokształcić. (Głos z sali: Stwierdzić nie można.) Chciałbym zapytać ministerstwa, dlaczego państwo po raz kolejny abdykuje i chce, zamiast naprawić sądy, zastąpić wyrok sądu oświadczeniami złożonymi przed urzędnikiem stanu cywilnego. W jaki sposób kierownik urzędu stanu cywilnego ma rozpoznać przemoc psychiczną, przymus ekonomiczny, szantaż lub manipulację, skoro projekt opiera się głównie na zgodnych oświadczeniach stron i formalnej weryfikacji dokumentów? Czy rząd nie widzi, że w ten sposób osłabia ochronę małżeństwa, małżonka skrzywdzonego, który w sądzie mógłby dochodzić ustalenia wyłącznej winy drugiej strony? (Głos z sali: Głupstwa pan opowiada.) Czy rząd nie rozumie, że małżeństwo to nie jest zwykła czynność administracyjna, tylko jedna z podstawowych instytucji życia społecznego, którą właśnie sprowadza do urzędowej procedury, protokołu i wzajemnej rejestracji?
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Dziękuję bardzo. Pani Minister! Wysoka Izbo! Państwo pod waszymi rządami kolejny raz abdykuje, nie reformuje sądów, nie naprawia wymiaru sprawiedliwości. Wy nie przywracacie powagi państwa, wy po prostu uciekacie od odpowiedzialności i znowu zastępujecie sąd urzędnikiem. Wstydu nie macie. Bo co wy tutaj tak naprawdę proponujecie? Proponujecie, żeby małżeństwo, jedna z najważniejszych instytucji życia społecznego, fundament rodziny, fundament ładu społecznego i fundament państwa, można było rozwiązać nie wyrokiem sądu, ale przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Wystarczy, że małżonkowie są co najmniej rok po ślubie, nie mają wspólnych małoletnich dzieci ani dziecka poczętego, lecz nienarodzonego. Odczekają miesiąc i złożą zgodne oświadczenie przed urzędnikiem. I już - koniec małżeństwa. Pieczątka, wzmianka w akcie, sprawa załatwiona. Tak właśnie chcecie potraktować małżeństwo. To jest degradacja małżeństwa. To jest sprowadzenie jednej z najważniejszych instytucji życia wspólnotowego do poziomu urzędniczej procedury, formularza, protokołu, wpisu w rejestrze rozwodów pozasądowych. I jeszcze każecie wierzyć, że to jest postęp. Nie, to nie jest postęp. To jest rozkład państwa. Najbardziej bulwersujące jest to, że w tak poważnej sprawie państwo rezygnuje z realnej niezależności, kontroli sądu i opiera się na oświadczeniach stron: oświadczeniu, że nie ma dzieci, oświadczeniu, że nie ma sprawy sądowej, oświadczeniu o zupełnym i trwałym rozkładzie pożycia, oświadczeniu pod rygorem odpowiedzialności karnej, czyli mniej państwa, więcej papieru, mniej prawdy materialnej, więcej formularzy, mniej wymiaru sprawiedliwości, więcej urzędniczej fikcji. I to jeszcze nie koniec. Ten projekt z góry przesądza, że taki rozwód ma wywoływać takie skutki, jak w przypadku, kiedy żaden z małżonków nie ponosi winy, jeżeli chodzi o rozkład pożycia. Wy nie tylko zabieracie sprawę sądowi, wy jeszcze z góry wyrzucacie z tej procedury odpowiedzialność moralną i prawną za rozpad małżeństwa. To jest kolejny krok w stronę państwa, które nie chroni małżeństwa, tylko ułatwia jego szybkie administracyjne skasowanie. I proszę nie opowiadać, że są bezpieczniki, bo potem można zażądać unieważnienia. Tak, można, ale dopiero wtedy, gdy ktoś działał pod wpływem groźby, błędu, podstępu albo gdy wyjdzie na jaw, że jednak były dzieci. Czyli najpierw państwo dopuszcza rozwód na oświadczenie, a potem łaskawie przewiduje akcję ratunkową. (Dzwonek) Powiedzmy to wprost: obecna koalicja niszczy fundamenty państwa, nie wzmacnia rodziny, nie wzmacnia sądów. Ten projekt zasługuje na odrzucenie w całości, bo jeżeli państwo nie potrafi już nawet obronić zasady, że o rozwiązaniu małżeństwa powinien rozstrzygać sąd, to przestaje być państwem poważnym. Bardzo proszę, wniosek. (Oklaski)







