Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 48 w dniu 19-12-2025 (3. dzień obrad)
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mamy dziś do czynienia z sytuacją skandaliczną. Grupa robocza niekoncesjonowanych niepodległościowych działaczy opozycji antykomunistycznej przygotowała konkretne, przemyślane propozycje dotyczące środowiska wyjątkowego, ludzi odważnych, patriotycznych, ludzi, którym wolna Polska zawdzięcza bardzo wiele. Propozycje te zostały przyjęte uchwałą walnego zgromadzenia Federacji Stowarzyszeń w Częstochowie 10 maja 2025 r. Poparta została ona przez 20 stowarzyszeń, jak deklarują sami zainteresowani - przez tysiące osób. Tymczasem wnioskodawcy przynoszą nam półśrodki, czyli rozwiązania, które nie odbudowują zaufania, lecz w dalszym ciągu je marnują. Owszem, w projekcie są elementy, które należy uczciwie uznać za technicznie sensowne. Ale to nie jest odpowiedź, nie dotyka sedna sprawy. Środowisko mówi jasno i konkretnie. Oczekuje ono uczciwego, przejrzystego i odpornego na nadużycia systemu. Systemu opartego na jawności, realnej kontroli i jasnych zasadach.
Tymczasem projekt nie zawiera tego, co dla tych ludzi jest kluczowe. Nie ma powiązania świadczenia ze średnim wynagrodzeniem, tak aby jego realna wartość nie była co kilka lat przedmiotem żebrania o waloryzację. Nie ma rozwiązań dotyczących dziedziczenia. Nie ma pełnej jawności list oraz podstaw przyznania statusu. Nie ma twardych ustawowych mechanizmów audytu urzędów wpisanych w prawo, a nie obiecywanych w kuluarach. Zamiast zasady jednego godnego świadczenia projekt wprowadza kolejne konstrukcje, wyjątki i warunki, a transparentność ogranicza się do listy w BIP-ie, bez odpowiedzi na pytanie o dostęp do dokumentów i realną kontrolę społeczną. Projekt rozszerza rozwiązania dla wdów i wdowców. Dobrze, że państwo pamięta o rodzinach, ale robi to poprzez tworzenie odrębnego statusu i dodatków, zamiast wprowadzić jasną, automatyczną i odporną na uznaniowość zasadę ciągłości wsparcia.
Wysoka Izbo! Tu chodzi o godność ludzi, którzy ryzykowali zdrowie i wolność, gdy inni milczeli. Jeżeli lekceważymy uchwały, wnioski i ciężar dowodów przedstawianych przez środowiska opozycji antykomunistycznej, to mentalnie cofamy się do logiki PRL. Władza wie lepiej, a obywatel ma siedzieć cicho. W obecnym brzmieniu projekt pomija kluczowe postulaty środowiska, które w tej sprawie miało być podmiotem, a nie dekoracją. Projekt w takiej formie zasługuje na odrzucenie w pierwszym czytaniu. Słyszę jednak, że koledzy Zapałowski i Fritz dostrzegają te same problemy, które dziś podnoszę, dlatego daję Wysokiej Izbie szansę na racjonalne i uczciwe rozwiązanie dotyczące tej niezwykle ważnej grupy i wniosku takowego nie będę na razie składał. Dziękuję.
Posiedzenie nr 48 w dniu 19-12-2025 (3. dzień obrad)Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Chciałbym zapytać panów ministrów, jak rząd definiuje uchodźcę wojennego na potrzeby ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy i w jaki sposób ta definicja jest komunikowana opinii publicznej, aby jasno odróżnić uchodźców od migrantów? Czy dane ZUS, Straży Granicznej, urzędów skarbowych i rejestrów pracy są krzyżowo analizowane, aby wykrywać przypadki potencjalnego nadużywania systemu pomocy? Jakie działania rząd podejmuje, aby skrócić okres korzystania ze świadczeń i przyspieszyć samodzielność ekonomiczną uchodźców, oraz jakie są mierzalne efekty tych działań? Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 48 w dniu 19-12-2025 (3. dzień obrad)Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! W związku ze sprawozdaniem z wykonania ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy chcę powiedzieć jasno: Polska pomaga uchodźcom wojennym, ludziom, którzy uciekli przed barbarzyńską agresją XXI w., przed bombami, gwałtem, śmiercią i zniszczeniem. I tylko im. Problem polega na tym, że dziś ta prawda nie wybrzmiewa w sposób jednoznaczny. Nazewnictwo i komunikacja państwa są nieczytelne. W przepisach rząd ogólnie pisze o pomocy, ale w przestrzeni publicznej zatarła się granica między uchodźcą wojennym a migrantem, który przyjechał do Polski wiele lat wcześniej. A to rodzi chaos, złość, fałszywą narrację, że Polacy utrzymują Ukraińców. Nie - Polacy pomagają uchodźcom wojennym, bo zostali napadnięci, bo stracili domy, bo uciekali z dziećmi przed wojną. Państwo ma obowiązek to jasno i uczciwie powiedzieć własnym obywatelom. Trzeba też jasno powiedzieć, że prawdziwym celem wsparcia nie jest trwałe utrzymywanie kogokolwiek z polskich podatków. Celem jest jak najszybsze usamodzielnienie się tych ludzi - praca, nauka języka, normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Dzięki temu uchodźcy wojenni mogą żyć godnie, a Polska, kraj solidarny, ale wciąż niezamożny, nie jest nadmiernie obciążona. Pomoc, która nie prowadzi do samodzielności, zawsze kończy się frustracją po obu stronach. W tym kontekście musimy też uporządkować cały system migracyjny. Pomoc socjalna nie może być elementem zachęty do migracji, powinna przysługiwać wyłącznie uchodźcom wojennym, a nie wszystkim migrantom. Brak tej granicy podważa sens solidarności i osłabia zaufanie obywateli do państwa. Nie można również uciekać od kwestii bezpieczeństwa i prawa. Gdy komuś pomagamy, gdy przyjmujemy go pod nasz dach, oczekujemy bezwzględnego poszanowania polskiego prawa. Brakuje dziś jasnej zasady, że migrant, także uchodźca, który popełnia przestępstwo czy wykroczenie, traci prawo pobytu i natychmiast jest deportowany. Pomoc nie może oznaczać bezkarności. Gość, którego chronimy, musi szanować gospodarza i jego prawo. Wysoka Izbo! Brak jasnych zasad i rzetelnej informacji sprawia, że rośnie dezinformacja, emocje i wzajemna niechęć, bardzo sprawnie podsycana, a właściwie kreowana przez rosyjską propagandę. To jest skrajnie szkodliwe. Od 300 lat jesteśmy rozgrywani przez Rosję i dobrze by było, aby z tym ostatecznie skończyć. Dlatego potrzebujemy prostego przekazu: pomagamy uchodźcom wojennym, pomagamy uczciwie, pomagamy mądrze i wymagamy przestrzegania prawa. Tylko wtedy solidarność nie stanie się źródłem podziałów, lecz dowodem siły państwa. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 48 w dniu 18-12-2025 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Idziemy po was, oszuści. Polski rolnik nie może być ofiarą politycznych układów i nieuczciwej konkurencji. Żądam ochrony polskiego rolnictwa przed skutkami zaakceptowanych rozwiązań w ramach umowy Unii Europejskiej z Mercosurem oraz Ukrainą. Jeżeli do Polski ma wjeżdżać żywność produkowana zgodnie z innymi standardami, bez tych samych wymogów, czyli znacznie taniej, to my zwyczajnie niszczymy naszych rolników. Rolnictwo to bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Bez rolnika nie ma stabilności, nie ma jakości, nie ma suwerenności. Państwo ma stać po stronie polskiej wsi, twardo negocjować, wprowadzać ochronę i pilnować rynku, zamiast mówić rolnikom, że tak musi być i nic nie można zrobić. Idziemy po was, oszuści. (Oklaski)
Posiedzenie nr 48 w dniu 18-12-2025 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałem zapytać pana ministra, dlaczego rząd pod hasłem deregulacji centralizuje władze w zrzeszeniach, osłabiając realną podmiotowość banków spółdzielczych. Jak konkretnie projekt chroni zasady spółdzielczości: jeden podmiot, jeden głos, skoro nowe mechanizmy w praktyce narzucają reguły mniejszym bankom przez centrum? Czy rząd rozumie, że tym projektem tworzy zachętę do ryzykownych decyzji, bo w razie czego zapłaci system, czyli cała spółdzielcza wspólnota? Dziękuję.
Posiedzenie nr 48 w dniu 18-12-2025 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Spółdzielczość to najlepsza forma organizowania się obywateli i lokalnych podmiotów gospodarczych. Daje większą siłę przetargową wobec wielkich graczy, pozwala korzystać z mądrości zbiorowej, a przede wszystkim opiera się na tym, co w demokracji jest najuczciwsze: jeden człowiek - jeden głos, jeden podmiot - jeden głos, niezależnie od wielkości. Spółdzielnia to nie korporacja. To wspólnota odpowiedzialności i współdecydowania, esencja demokracji bezpośredniej w gospodarce. Ten projekt ustawy w obecnym kształcie trzeba skrytykować właśnie dlatego, że pod hasłami deregulacji i usprawniania przemycacie rozwiązania, które w praktyce rozmontowują ducha spółdzielczości, wzmacniając centrum kosztem lokalnych banków spółdzielczych. Projekt przebudowuje relacje w zrzeszeniach w taki sposób, że współpraca może stać się podporządkowaniem. Kiedy spółdzielczy bank lokalny zaczyna realnie tracić wpływ na decyzję, to przestaje być spółdzielczy w sensie społecznym. Staje się tylko placówką w sieci, a nie instytucją wspólnoty. Zamiast wymagania faktycznej zgody i pracy u podstaw, dostajemy mechanizm wzoru umowy i zatwierdzania zmian przez nadzór. Może to wyglądać jak formalne podporządkowanie, a w praktyce daje pole do tego, żeby kluczowe reguły gry były ustanawiane na poziomie centrali, nie zaś wypracowywane przez realnych członków. To jest zaprzeczenie sensu spółdzielczości. Decyzje mają być podejmowane od dołu, a nie od góry. Projekt dopuszcza pomoc finansową poprzez subpartycypację czy nabycie wierzytelności, nawet o wartości nominalnej powyżej rynkowej, za zgodą organów systemu ochrony. To prosta droga do patologii. Ktoś podejmie złe decyzje kredytowe, a potem koszty zostaną przerzucone na fundusz, czyli de facto na cały sektor. Zamiast odpowiedzialności - mechanizm rozmywania winy, zamiast dyscypliny - zachęta do ryzyka, bo system pomoże. Jeżeli ogranicza się obowiązki informacyjne wobec KNF-u lub utrudnia szybkie pozyskiwanie danych w obszarach wrażliwych, to w przypadku sektora finansowego jest to ignorancja, igranie z ogniem. Deregulacja nie może oznaczać mniej wiedzy, mniej kontroli, mniej sygnałów ostrzegawczych. Nowe ciała takie jak zgromadzenie prezesów czy rada zrzeszenia mogą sprawiać wrażenie nowoczesnych, ale grożą tym, że wzrośnie biurokracja i powstaną wewnętrzne układy, w których będzie decydować siła wpływów, a nie głos równych członków. To jest dokładnie to, przed czym spółdzielczość miała chronić. Wysoka Izbo! Spółdzielczość jest po to, żeby małe podmioty, lokalne wspólnoty i zwykli obywatele nie byli zjadani przez duże podmioty, żeby mogli działać razem, podejmować decyzje razem (Dzwonek) i bronić razem swoich interesów. Ten projekt idzie w inną stronę, w stronę centralizacji, odgórnych wzorców, ratowania złych portfeli i przenoszenia realnej władzy członków na struktury, dlatego nie wolno przyjmować go na wiarę jako rzekomej deregulacji. To może być deregulacja tylko dla silniejszych, a dla słabszych regulacja zależności. Jeżeli państwo chce naprawdę wzmacniać bankowość spółdzielczą, to powinno bronić zasady: jeden podmiot, jeden głos w realnej autonomii lokalnych banków i przejrzystości, a nie budować konstrukcje, które w praktyce zmienią spółdzielczość w korporacyjny system zarządzania. Dlatego ten projekt trzeba głęboko poprawić. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 48 w dniu 18-12-2025 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Nieobecny Panie Premierze! Francja mówi nie, Włochy mówią za wcześnie, a obecny polski rząd cieszy się, że Niemcy zgodzili im się na uśmiechnięty hamulec. Tylko jakoś tym razem to oszustwo wam nie wyszło. Rolnicy w Europie nie dali się nabrać na hamulec i dzisiaj tysiące z nich protestowało w Brukseli. Rolnik nie żyje z uśmiechniętego hamulca, tylko z cen i rynku, który już zalewa żywność z Ukrainy, a ta z Mercosuru ich utopi. Szanowni Państwo! Proszę, aby premier przyszedł tutaj i poinformował, czy złożył wniosek do TSUE w sprawie Mercosuru oraz czy zorganizuje konferencję z Francją oraz Włochami w Warszawie. Chyba że premier się obawia, że jeżeli będzie taka wspólna konferencja, to wiele innych państw się do tego dołączy i niemiecki, drański pomysł na likwidację rolnictwa w Europie im nie wyjdzie. Dziękuję. (Oklaski) (Poseł Paweł Kowal: Do znachora.)
Posiedzenie nr 48 w dniu 18-12-2025 (2. dzień obrad)Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Procedowany projekt uchwały zasługuje na jednoznaczne i pełne poparcie, ponieważ dotyczy jednego z najważniejszych, a często niedocenianych fundamentów nowoczesnego państwa - aktywności, godności i podmiotowości osób starszych. Uchwała w sposób godny i wyważony upamiętnia 50. rocznicę powstania pierwszego uniwersytetu trzeciego wieku w Polsce. Powstał on w 1975 r. na warszawskich Bielanach z inicjatywy prof. Haliny Szwarc, zapoczątkowując ruch o znaczeniu ogólnokrajowym i międzynarodowym. Był to moment przełomu, dowód, że edukacja nie kończy się wraz z wiekiem emerytalnym, a rozwój człowieka trwa przez całe życie. Projekt trafnie podkreśla, że uniwersytety trzeciego wieku to nie tylko instytucje edukacyjne, ale przede wszystkim przestrzeń aktywności społecznej seniorów, miejsce budowania więzi międzypokoleniowych, szkoła solidarności, dialogu i obywatelskiego zaangażowania. Dziś w Polsce działa kilkaset uniwersytetów, skupiających setki tysięcy słuchaczy, którzy nie wycofali się z życia publicznego, lecz współtworzą wspólnoty lokalne, kulturę, edukację i społeczeństwo obywatelskie. To ogromny kapitał społeczny, którego znaczenia nie można nie doceniać, zwłaszcza w dobie wyzwań demograficznych i starzejącego się społeczeństwa. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że uchwała ma charakter ponadpartyjny i integrujący, a jednocześnie niesie silny przekaz aksjologiczny i wychowawczy - pokazuje, że państwo polskie dostrzega, szanuje i docenia aktywność seniorów. To ważny sygnał zarówno dla osób starszych, jak i dla młodszych pokoleń - że starość nie oznacza bierności, że doświadczenie jest wartością, a solidarność międzypokoleniowa nie jest pustym hasłem, lecz realną praktyką społeczną. Sejm, przyjmując tę uchwałę, oddaje sprawiedliwość tysiącom wykładowców, organizatorów i słuchaczy uniwersytetów, którzy przez pół wieku budowali jeden z najbardziej pozytywnych i trwałych ruchów edukacyjnych w Polsce. Dlatego ta uchwała jest nie tylko formą upamiętnienia rocznicy. Jest wyrazem szacunku, wdzięczności i mądrego spojrzenia na przyszłość państwa, w którym każdy etap życia ma swoją wartość i sens. Z tych powodów projekt należy ocenić bardzo pozytywnie i przyjąć go bez wahania. Dziękuję. (Oklaski)







