Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Rozpatrujemy dziś projekt ustawy, który w swojej treści niesie ze sobą ryzyko demontażu bezpieczeństwa migracyjnego państwa. Rząd nazywa tę ustawę modernizacją i cyfryzacją, ale w istocie to systemowe rozszczelnienie granic Polski. Wprowadzając pełną elektronizację wniosków o pobyt, rząd rezygnuje z elementarnej zasady bezpieczeństwa, osobistej weryfikacji cudzoziemca. Już nie trzeba przyjść, pokazać dokumentów, złożyć odcisków palców, stanąć twarzą w twarz z urzędnikiem. Wystarczy komputer, pośrednik, często z zagranicy. W ten sposób powstaje mechanizm, w którym tysiące wniosków mogą być składane seryjnie, automatycznie, przez firmy pośredniczące lub organizacje działające w imieniu tych osób, których tożsamość nigdy nie zostanie zweryfikowana. To jest zaproszenie do nadużyć, do handlu tożsamościami, do fikcyjnej legalizacji pobytu.
Projekt całkowicie pomija limity migracyjne. Nie określa, ilu cudzoziemców Polska może przyjąć w danym roku. Nie wyznacza żadnych progów bezpieczeństwa. Nie wprowadza mechanizmów kontroli ani ograniczenia napływu. To nie jest polityka migracyjna. To abdykacja państwa w sprawach decydowania o własnym terytorium.
Należy podkreślić, iż projekt nie uwzględnia realiów polskiej administracji. Urzędy wojewódzkie są już dziś sparaliżowane tysiącami nierozpatrzonych wniosków, braku kadr, środków, kompetencji. Zamiast wzmocnić państwo, rząd nakłada na nie nowe obowiązki, w tym konieczność obsługi systemu elektronicznego, który w praktyce doprowadzi do jeszcze większego chaosu. Liberalizacja zasad łączenia rodzin cudzoziemców oznacza, że każda osoba legalnie przebywająca w Polsce będzie mogła sprowadzić swoich bliskich, nie tylko małżonków i dzieci, ale innych krewnych. To będzie mechanizm trwałego osiedlania migrantów w Polsce, bez debaty publicznej, bez zgody społeczeństwa.
Ten projekt zagraża również stabilności rynku pracy. Przy niekontrolowanym napływie osób z krajów o niskich kosztach życia polscy pracownicy, zwłaszcza w rolnictwie, budownictwie, transporcie czy przemyśle spożywczym, zostaną wypchnięci z rynku, a ich wynagrodzenia będą dalej spadać. Państwo, które nie potrafi zapewnić swoim obywatelom bezpieczeństwa zatrudnienia, nie może równocześnie liberalizować polityki migracyjnej w sposób całkowicie bezrefleksyjny.
Nie można też pomijać wymiaru politycznego. Wprowadzając tę ustawę, rząd nie prowadził konsultacji społecznych ani z organizacjami rolników, ani z partnerami społecznymi. Ustawa została wniesiona w środku lata, po cichu, jakby ktoś chciał, aby przeszła niezauważona. A przecież dotyczy jednej z najważniejszych kwestii: Kto będzie mieszkał w Polsce za 10, 20, 30 lat?
W praktyce ten projekt to wypełnienie zobowiązań wobec Brukseli w ramach nowego paktu migracyjnego, który zakłada przymusową relokację migrantów z państw członkowskich. Polska zamiast jasno powiedzieć: nie (Dzwonek) i chronić swoją granicę, bezrefleksyjnie implementuje rozwiązania, które będą nas zobowiązywać do przyjmowania cudzoziemców bez względu na naszą wolę i możliwości. To nie jest nowoczesne prawo. To prawo niebezpieczne, nieprzemyślane i antynarodowe. Zamiast uszczelniać system, rząd go otwiera. Zamiast chronić obywateli, naraża ich na niebezpieczeństwo.
Wysoka Izbo! Nie każdą unijną głupotę powinniśmy implementować. A z pewnością nie te dotyczące paktu migracyjnego. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Bardzo dziękuję. Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Drodzy Rolnicy! Nie sposób nie odnieść się do tego płomiennego wystąpienia pana ministra rolnictwa sprzed kilkunastu minut. Pan minister rzeczywiście jest rekordzistą, bo ja nie pamiętam, żeby jakikolwiek minister z roku na rok wynegocjował o 17% mniejszy budżet na rolnictwo. Czegoś takiego nie słyszałem, bo to jest realnie 9 mld mniej po uwzględnieniu inflacji, to 17% mniej rok do roku. Pan minister mówił o wielkich sukcesach tego rządu i, szanowni państwo, wielkim sukcesem tego rządu jest to, że budżet unijny na rolnictwo będzie o 86 mld euro mniejszy. Czyli po uwzględnieniu inflacji to będzie jakieś 40% mniejszy budżet na rolnictwo. Kolejny rekord - aż strach się bać. Ale jest jeszcze większy sukces. Mamy w Polsce problem z pogłowiem trzody chlewnej. Nie potrafimy jako Polska (Dzwonek) poradzić sobie z ASF-em. W ubiegłym roku pogłowie trzody chlewnej zmniejszyło się o ponad 7%. Mamy mniejsze pogłowie trzody chlewnej niż w 1950 r., czyli 5 lat po wojnie. To są takie sukcesy. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Projekt ustawy, który dziś rozpatrujemy, dotyczy zmian w krajowym systemie ewidencji producentów rolnych i udostępniania danych przestrzennych o gospodarstwach. Na pierwszy rzut oka wydaje się to sprawa czysto techniczna: modernizacja systemu, ułatwienie dostępu do informacji i dostosowanie do unijnych reguł. Rzeczywiście w tym projekcie są elementy, które mogą przynieść realne korzyści. Z punktu widzenia administracji i nauki uporządkowanie danych przestrzennych, włączenie ich do europejskich systemów oraz możliwość publicznego wglądu w granice działek rolnych mogą zwiększyć przejrzystość, ułatwić planowanie inwestycji czy badania. To także szansa na rozwój usług cyfrowych w rolnictwie: aplikacji doradczych, systemów precyzyjnego nawożenia czy analiz satelitarnych. Wreszcie brak dodatkowych kosztów dla budżetu państwa sprawia, że ta modernizacja może być dla wielu rolników ułatwieniem codziennej pracy. Ale, i to jest bardzo ważne, przejrzystość nie może oznaczać utraty kontroli nad danymi. Bo choć projekt zapewnia, że dane osobowe rolników nie będą ujawnione, to praktyka pokazuje, że identyfikacja działek, granic i upraw często pozwala ustalić, kto jest właścicielem gospodarstwa. To oznacza, że potrzebujemy nie tylko nowoczesności, ale też silnych zabezpieczeń przed nieuprawnionym dostępem oraz jasnych zasad, kto i w jakim celu może te dane wykorzystać. Niepokój budzi również to, że ustawa nie precyzuje mechanizmów kontroli nad firmami, które mogą komercyjnie przetwarzać dane przestrzenne z ARiMR. Nie chcemy, by w imię cyfryzacji powstał nowy rynek informacji, na którym dane o polskiej ziemi staną się towarem. W świecie globalnej konkurencji informacja o strukturze upraw i gruntów to wartość strategiczna. Dlatego powinniśmy chronić ją równie mocno, jak chronimy zapasy węgla, gazu czy ropy. Dlatego apeluję do rządu i resortu rolnictwa: uczyńmy system bardziej przejrzystym, ale też bardziej bezpiecznym. Zadbajmy, by dane o polskiej ziemi służyły rolnikom, a nie tym, którzy chcieliby ją przejąć lub wykorzystać w celach komercyjnych. Transparentność - tak, nowoczesność - tak, ale zawsze z poszanowaniem prywatności, własności i suwerenności danych o polskim rolnictwie. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Bardzo dziękuję. Pani Marszałek! Panie Ministrze! Chciałem zapytać pana ministra o Inspekcję Weterynaryjną, która jest bardzo ważna. Ile jest wolnych etatów w tej chwili, nieobsadzonych, tak może wprost powiem, w Inspekcji Weterynaryjnej? Jaki jest przewidziany okres przejściowy dla gospodarstw rodzinnych, które nie będą mogły spełnić nowych wymogów bioasekuracyjnych i infrastrukturalnych? Ile decyzji administracyjnych o likwidacji stad wydano w ostatnich 2 latach i jakie były przeciętne odszkodowania dla rolników? Czy rząd analizował wpływ nowych przepisów na bezpieczeństwo żywnościowe Polski? Pani marszałek tutaj mówi o tej uczciwości, rzetelności. Dlatego nie można nie powiedzieć, że za pierwszych rządów Platformy i PSL pogłowie trzody chlewnej zmniejszyło się o ponad 40%, za rządów Zjednoczonej Prawicy o 14%, ale w tej chwili chyba idą państwo na rekord, bo w jednym roku, 2024, o 7% się zmniejszyło. (Dzwonek) To niedobrze. (Oklaski) « Przebieg posiedzenia
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Deklarowany cel uszczelnienia brzmi dobrze, ale proponowane rozwiązania uderzają w trzy rzeczy najcenniejsze dla długofalowego rozwoju: stabilność prawa, polski kapitał i akumulację rodzinnego majątku. Po pierwsze, stabilność. Znów dostajemy pakiet nieostrych definicji, wyjątków od wyjątków i szybką ścieżkę legislacyjną. Taki styl tworzenia przepisów podnosi ryzyko regulacyjne, a wraz z nim - koszt kapitału. Przedsiębiorcy nie inwestują tam, gdzie nie da się przewidzieć reguł gry w horyzoncie 5-10 lat. Państwo, które co chwila zmienia logikę systemu, samo sobie wystawia świadectwo i każe płacić obywatelom premię za niepewność. Po drugie, polski kapitał. Duże korporacje, zwłaszcza międzynarodowe, mają działy prawne i podatkowe, które przełkną każdą nową zawiłość. Nie mają ich rodziny budujące firmy od zera. Każdy dodatkowy obowiązek dowodowy, każde domniemanie nadużycia z definicji, każde ograniczenie elastycznego zarządzania majątkiem uderza przede wszystkim w małe i średnie biznesy. Efekt? Coraz mniej reinwestycji z polskich zysków, coraz więcej decyzji o lokowaniu oszczędności poza krajem. Po trzecie, akumulacja rodzinnego kapitału. Państwo deklaruje, że chce silnej klasy średniej i sukcesji międzypokoleniowej, a jednocześnie wprowadza rozwiązania, które karzą długi horyzont, utrudniają uporządkowanie aktywów po spadku, chorobie, rozwodzie, analizują konserwatywne finansowanie długiem wewnątrz rodziny, traktują najem i zarządzanie majątkiem jak potencjalną patologię. To nie jest walka z nadużyciem. To sygnał nieufności wobec uczciwych. Konsekwencje są przewidywalne: wyższa premia za ryzyko i droższy kredyt dla polskich firm, mniejsza skłonność do reinwestowania zysków w kraju, ucieczka oszczędności w bezpieczne struktury i jurysdykcje, spadek produktywności i brak krajowych czempionów zdolnych konkurować za granicą. Nie bronimy schematów agresywnych, ale prawo nie może być pisane, jakby każdy obywatel był przestępcą. Zamiast kolejnej fali niepewności proponujemy cztery zasady naprawcze: stabilność i przewidywalność, dłuższe vacatio legis, zakaz istotnych zmian podatkowych w trakcie roku obowiązywania, ocena skutków po 3 latach, proporcjonalność i jej prostota, jasne definicje i wąskie precyzyjne normy antynadużyciowe zamiast ogólnych klauzul działających na wszelki wypadek, neutralność wobec rodzinnej sukcesji, ochrona standardowych operacji porządkowania majątku i finansowania wewnętrznego (Dzwonek) z wyłączeniem wszystkich obejść. Jeśli naprawdę chcemy budować polski kapitał i wzmacniać klasę średnią, potrzebujemy prawa, które nagradza długi horyzont, a nie go penalizuje. Dziękuję.
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Na stronie Ministerstwa Finansów znajduje się tabela pokazująca, ile realnie podatku CIT płacą w Polsce duże firmy, czyli te z obrotami powyżej 50 mln euro. Jak to jest możliwe, że część z nich nie płaci podatku prawie w ogóle, a inne płacą go w wysokości poniżej 1% przychodów? Czy ministerstwo planuje wreszcie uszczelnienie systemu CIT, zanim sięgnie po domiar wobec tych, którzy jeszcze płacą? Czy Ministerstwo Finansów wyliczyło, jakie byłyby wpływy budżetowe z podatku CIT w wysokości 20 czy 30% dla dużych, największych firm z obrotami powyżej 50 mln euro, a nie tylko dla banków? Czy nie byłoby to sprawiedliwe, zgodne z konstytucją i dużo bardziej korzystne dla budżetu? (Oklaski)
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Nie da się ukryć, że temat podatków w sektorze bankowym budzi emocje. I słusznie, bo banki w ostatnich latach zarabiały skandalicznie dużo, a zwykli Polacy płacili za to wysokimi ratami, droższymi kredytami i spadającą zdolnością kredytową. Ale właśnie dlatego, że sprawa jest tak ważna, rząd powinien działać mądrze, przewidywalnie i w granicach prawa, a nie na skróty. Właśnie na to zwracał uwagę prof. Piotrowski, który przygotował 37-stronicową opinię konstytucyjną. Nie każdy miał siłę przez nią przebrnąć, dlatego zwrócę uwagę przynajmniej na jeden artykuł, na jedno naruszenie konstytucji. Chodzi o art. 20 konstytucji. Owszem, można ograniczać wolność gospodarczą, ale tylko wtedy, gdy jest to konieczne i proporcjonalne. Tutaj rząd tłumaczy to wydatkami na obronność. Tak, obrona jest konieczna, ale zanim podniesiemy komuś podatki, powinniśmy uszczelnić system, w którym, jak pokazują dane Ministerstwa Finansów, tysiące dużych firm w Polsce płaci śladową wysokość podatku CIT. To nie jest sprawiedliwość, to republika bananowa, gdzie uczciwi płacą, a cwaniacy wyprowadzają zyski za granicę. Jednocześnie podkreślam: nie bronię banków. Tak, zarabiają za dużo, ale celem państwa nie powinno być ściąganie z nich dodatkowych miliardów do budżetu, tylko żeby było sprawiedliwie i żeby więcej zostawało w kieszeniach obywateli. To nie minister finansów ma skorzystać na zyskach banków, to Polacy powinni płacić niższe raty, mieć tańsze kredyty i dostępne pożyczki dla firm. Tymczasem banki ostrzegają, że nowy podatek ograniczy ich zdolność finansowania dużych inwestycji, takich jak infrastrukturalne, energetyczne czy w przemysł obronny. I tu pojawia się pytanie: Czy to przypadek, czy może cel? Bo jeżeli polskie banki ograniczą inwestycje, to na ich miejsce wejdą banki niemieckie, francuskie czy z Luksemburga. To już widzieliśmy. Po co nam Centralny Port Komunikacyjny, skoro jest lotnisko w Berlinie? Po co nam lot, skoro jest Lufthansa? Po co nam polskie banki, skoro można zrobić miejsce dla niemieckich? Jeśli ta ustawa ma być narzędziem osłabiającym polskie instytucje finansowe, to trzeba to nazwać po imieniu: to uderzenie w suwerenność gospodarczą Polski. I jeszcze jedno. Rząd chwali się, że dzięki tej ustawie zyska 6,5 mld zł. Ale nikt nie wyjaśnił, na jakiej podstawie zrobiono to wyliczenie, przy jakich stopach procentowych. A jeżeli faktycznie chodzi o budżet, to dlaczego nie zajęto się uszczelnieniem systemu CIT? Dlaczego nie przyjęto rozwiązania, które było proponowane przez posłów z Prawa i Sprawiedliwości (Dzwonek), by podatek był uzależniony od marży banku, a nie od ich wielkości? To byłoby logiczne, sprawiedliwe i korzystne dla obywateli. A zamiast tego mamy propozycję łupienia tych, których jeszcze można złupić, bo płacą podatki. Dziękuję.
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym zapytać rządu, czy planowane są działania kontrolne ze strony Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Handlowej, które zapewnią skuteczne egzekwowanie zakazu sprzedaży napojów energetycznych osobom niepełnoletnim. Czy rząd rozważa rozszerzenie zakazu reklam napojów energetycznych kierowanych do młodzieży w mediach, aby wzmocnić efekt prewencyjny ustawy? Skoro do tej pory rząd nic nie robi z reklamą alkoholu i alkoholizmu w telewizji, to jestem bardzo sceptyczny. Może coś państwo wiedzą o zakazie promocji alkoholizmu w telewizji. Czy planowane jest opracowanie ogólnopolskiego raportu o wpływie napojów energetycznych na zdrowie młodzieży, który pozwoli monitorować, czy zakaz rzeczywiście przynosi efekty zdrowotne? Mówił o tym pan poseł Wipler. Dziękuję.







