Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)
Tak.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Też miałbym pytanie do ministerstwa kultury o to, o co pytał przed chwilą kolega: Czy będą ogólnokrajowe obchody? Bo tu już nawet nie chodzi o tę rocznicę. Chodzi o tę osobę, która naprawdę nie poddawała się, rozumiała, co to jest wspólnota i jak ważna jest Polska. Chciałbym zapytać również ministerstwo: Czy powstanie cyfrowe repozytorium dorobku Miarki, czyli właśnie prasy, broszur, korespondencji, tak żeby wszyscy Polacy mogli mieć swobodny dostęp do tego pięknego dorobku? Dziękuję.
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzisiejsza uchwała to coś więcej niż gest pamięci. Upamiętniając 200. rocznicę urodzin Karola Miarki starszego - nauczyciela, pisarza, publicysty i drukarza z Górnego Śląska - dziś wskazujemy młodemu pokoleniu bardzo konkretny wzór tego, jak łączyć pracę u podstaw z odwagą cywilną i służbą we wspólnocie. Całe życie pozostawał wierny polskości Śląska, a jego energia organizacyjna i dorobek wydawniczy budowały obywatelskie fundamenty regionu i kraju. Karol Miarka rozumiał, że siła narodu rodzi się z edukacji, słowa drukowanego i instytucji. Jako redaktor i wydawca ˝Katolika˝, jednego z najważniejszych ówczesnych tytułów walczących o polską świadomość na Śląsku, stworzył platformę wymiany myśli i samoorganizacji. Uruchomił też własną drukarnię w Mikołowie i zaczął wydawać m.in. tygodnik ˝Monika˝, czym łączył misję oświatową z nowoczesnym rzemiosłem drukarskim. To była praktyczna szkoła polskiej komunikacji, kultury i przedsiębiorczości w trudnych realiach pruskiego państwa. Miarka wiedział, że prawo i instytucje bywają narzędziem presji, dlatego przeciwstawiał się germanizacji, za co płacił procesami i więzieniem. Nie szukał konfliktu dla konfliktu, tylko bronił godności i języka, a jego upór był zawsze spleciony z troską o zgodę społeczną i dobro wspólnoty. Dziedzictwo Miarki trwa. Jest patronem wielu szkół, a jego nazwisko towarzyszy kolejnym pokoleniom uczniów. Pamięć instytucjonalna, zakorzeniona w edukacji, sprawia, że bohater nie zostaje w muzeum, ale żyje w programach nauczania, lokalnych bibliotekach, działalności kół teatralnych czy realizacji szkolnych gazet. To najskuteczniejszy sposób, by budować długofalowy kapitał społeczny. To nie jest uchwała wyłącznie regionalna, to uchwała państwowa o człowieku, który przypomina, że siła Rzeczypospolitej rodzi się z codziennej pracy, wolnego słowa i odwagi, by stać po stronie własnej wspólnoty. Wysoka Izbo! Wnoszę o przyjęcie tego projektu. (Oklaski)
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Prosiłbym pana ministra o odpowiedź na piśmie, bo podejrzewam, że tych wszystkich danych może nie mieć. Ilu beneficjentów i jakie aktywa obejmują dziś fundacje rodzinne? Proszę o zestawienie tabelaryczne, czyli liczbę fundacji, średnią oraz medianę aktywów, branżę, liczbę pracowników w firmach należących do tych fundacji w latach 2022-2025. I pytanie: Jak Ministerstwo Finansów uzasadnia zgodność art. 2 i art. 20 konstytucji, czyli zaufanie obywatela do państwa oraz wolność działalności gospodarczej przy domniemaniu nadużyć i przerzucaniu ciężaru odpowiedzialności na podatnika? Dziękuję.
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Deklarowany cel uszczelnienia brzmi dobrze, ale proponowane rozwiązania uderzają w trzy rzeczy najcenniejsze dla długofalowego rozwoju: stabilność prawa, polski kapitał i akumulację rodzinnego majątku. Po pierwsze, stabilność. Znów dostajemy pakiet nieostrych definicji, wyjątków od wyjątków i szybką ścieżkę legislacyjną. Taki styl tworzenia przepisów podnosi ryzyko regulacyjne, a wraz z nim - koszt kapitału. Przedsiębiorcy nie inwestują tam, gdzie nie da się przewidzieć reguł gry w horyzoncie 5-10 lat. Państwo, które co chwila zmienia logikę systemu, samo sobie wystawia świadectwo i każe płacić obywatelom premię za niepewność. Po drugie, polski kapitał. Duże korporacje, zwłaszcza międzynarodowe, mają działy prawne i podatkowe, które przełkną każdą nową zawiłość. Nie mają ich rodziny budujące firmy od zera. Każdy dodatkowy obowiązek dowodowy, każde domniemanie nadużycia z definicji, każde ograniczenie elastycznego zarządzania majątkiem uderza przede wszystkim w małe i średnie biznesy. Efekt? Coraz mniej reinwestycji z polskich zysków, coraz więcej decyzji o lokowaniu oszczędności poza krajem. Po trzecie, akumulacja rodzinnego kapitału. Państwo deklaruje, że chce silnej klasy średniej i sukcesji międzypokoleniowej, a jednocześnie wprowadza rozwiązania, które karzą długi horyzont, utrudniają uporządkowanie aktywów po spadku, chorobie, rozwodzie, analizują konserwatywne finansowanie długiem wewnątrz rodziny, traktują najem i zarządzanie majątkiem jak potencjalną patologię. To nie jest walka z nadużyciem. To sygnał nieufności wobec uczciwych. Konsekwencje są przewidywalne: wyższa premia za ryzyko i droższy kredyt dla polskich firm, mniejsza skłonność do reinwestowania zysków w kraju, ucieczka oszczędności w bezpieczne struktury i jurysdykcje, spadek produktywności i brak krajowych czempionów zdolnych konkurować za granicą. Nie bronimy schematów agresywnych, ale prawo nie może być pisane, jakby każdy obywatel był przestępcą. Zamiast kolejnej fali niepewności proponujemy cztery zasady naprawcze: stabilność i przewidywalność, dłuższe vacatio legis, zakaz istotnych zmian podatkowych w trakcie roku obowiązywania, ocena skutków po 3 latach, proporcjonalność i jej prostota, jasne definicje i wąskie precyzyjne normy antynadużyciowe zamiast ogólnych klauzul działających na wszelki wypadek, neutralność wobec rodzinnej sukcesji, ochrona standardowych operacji porządkowania majątku i finansowania wewnętrznego (Dzwonek) z wyłączeniem wszystkich obejść. Jeśli naprawdę chcemy budować polski kapitał i wzmacniać klasę średnią, potrzebujemy prawa, które nagradza długi horyzont, a nie go penalizuje. Dziękuję.
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Na stronie Ministerstwa Finansów znajduje się tabela pokazująca, ile realnie podatku CIT płacą w Polsce duże firmy, czyli te z obrotami powyżej 50 mln euro. Jak to jest możliwe, że część z nich nie płaci podatku prawie w ogóle, a inne płacą go w wysokości poniżej 1% przychodów? Czy ministerstwo planuje wreszcie uszczelnienie systemu CIT, zanim sięgnie po domiar wobec tych, którzy jeszcze płacą? Czy Ministerstwo Finansów wyliczyło, jakie byłyby wpływy budżetowe z podatku CIT w wysokości 20 czy 30% dla dużych, największych firm z obrotami powyżej 50 mln euro, a nie tylko dla banków? Czy nie byłoby to sprawiedliwe, zgodne z konstytucją i dużo bardziej korzystne dla budżetu? (Oklaski)
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Nie da się ukryć, że temat podatków w sektorze bankowym budzi emocje. I słusznie, bo banki w ostatnich latach zarabiały skandalicznie dużo, a zwykli Polacy płacili za to wysokimi ratami, droższymi kredytami i spadającą zdolnością kredytową. Ale właśnie dlatego, że sprawa jest tak ważna, rząd powinien działać mądrze, przewidywalnie i w granicach prawa, a nie na skróty. Właśnie na to zwracał uwagę prof. Piotrowski, który przygotował 37-stronicową opinię konstytucyjną. Nie każdy miał siłę przez nią przebrnąć, dlatego zwrócę uwagę przynajmniej na jeden artykuł, na jedno naruszenie konstytucji. Chodzi o art. 20 konstytucji. Owszem, można ograniczać wolność gospodarczą, ale tylko wtedy, gdy jest to konieczne i proporcjonalne. Tutaj rząd tłumaczy to wydatkami na obronność. Tak, obrona jest konieczna, ale zanim podniesiemy komuś podatki, powinniśmy uszczelnić system, w którym, jak pokazują dane Ministerstwa Finansów, tysiące dużych firm w Polsce płaci śladową wysokość podatku CIT. To nie jest sprawiedliwość, to republika bananowa, gdzie uczciwi płacą, a cwaniacy wyprowadzają zyski za granicę. Jednocześnie podkreślam: nie bronię banków. Tak, zarabiają za dużo, ale celem państwa nie powinno być ściąganie z nich dodatkowych miliardów do budżetu, tylko żeby było sprawiedliwie i żeby więcej zostawało w kieszeniach obywateli. To nie minister finansów ma skorzystać na zyskach banków, to Polacy powinni płacić niższe raty, mieć tańsze kredyty i dostępne pożyczki dla firm. Tymczasem banki ostrzegają, że nowy podatek ograniczy ich zdolność finansowania dużych inwestycji, takich jak infrastrukturalne, energetyczne czy w przemysł obronny. I tu pojawia się pytanie: Czy to przypadek, czy może cel? Bo jeżeli polskie banki ograniczą inwestycje, to na ich miejsce wejdą banki niemieckie, francuskie czy z Luksemburga. To już widzieliśmy. Po co nam Centralny Port Komunikacyjny, skoro jest lotnisko w Berlinie? Po co nam lot, skoro jest Lufthansa? Po co nam polskie banki, skoro można zrobić miejsce dla niemieckich? Jeśli ta ustawa ma być narzędziem osłabiającym polskie instytucje finansowe, to trzeba to nazwać po imieniu: to uderzenie w suwerenność gospodarczą Polski. I jeszcze jedno. Rząd chwali się, że dzięki tej ustawie zyska 6,5 mld zł. Ale nikt nie wyjaśnił, na jakiej podstawie zrobiono to wyliczenie, przy jakich stopach procentowych. A jeżeli faktycznie chodzi o budżet, to dlaczego nie zajęto się uszczelnieniem systemu CIT? Dlaczego nie przyjęto rozwiązania, które było proponowane przez posłów z Prawa i Sprawiedliwości (Dzwonek), by podatek był uzależniony od marży banku, a nie od ich wielkości? To byłoby logiczne, sprawiedliwe i korzystne dla obywateli. A zamiast tego mamy propozycję łupienia tych, których jeszcze można złupić, bo płacą podatki. Dziękuję.
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Zastanawiam się po tej wypowiedzi kolegi, że może nam nawet nie jest potrzebny Kodeks karny, bo jakbyśmy byli nauczeni jako rodzice 10 przykazań bożych, to właściwie Kodeks karny jest zbędny, tylko wystarczy przestrzegać tych zasad, które tam są opisane. A mimo wszystko jakoś jesteśmy ułomni, więc ja jako Jarosław Sachajko uważam, że ten projekt jest potrzebny. Jest to propozycja, która nie tylko reaguje na zjawisko, ale próbuje mu zapobiec w sposób rozsądny, przemyślany, zgodny z zasadą, że państwo ma obowiązek chronić tych, którzy jeszcze nie potrafią chronić sami siebie. Dorośli ludzie mają prawo robić sobie krzywdę. Mogą palić papierosy, pić alkohol, jeść niezdrowo, nie dbać o siebie, nie robić pompek. To ich wybór i ich odpowiedzialność. Ale dzieci i młodzież nie mają jeszcze świadomości konsekwencji swoich działań. Właśnie dlatego państwo ma moralny i konstytucyjny obowiązek reagować tam, gdzie chodzi o zdrowie najmłodszych. W napojach energetycznych jest dużo rzeczy, które młodym organizmom, nieukształtowanym organizmom szkodzą znacznie bardziej niż osobom dorosłym. Jedna puszka często zawiera tyle kofeiny co trzy filiżanki mocnej kawy, do tego taurynę, guaranę, cukier. Dla młodego organizmu to bomba metaboliczna, która może prowadzić do zaburzeń rytmu serca, nadciśnienia, problemów z koncentracją, a w skrajnych przypadkach - do hospitalizacji. Badania sanepidu pokazały, że ponad 60% uczniów szkół podstawowych miało kontakt z napojami energetycznymi. To nie jest wolny wybór. To efekt agresywnego marketingu, który udaje, że to zwykły napój gazowany. Dlatego zakaz sprzedaży napojów energetycznych osobom poniżej 18. roku życia jest krokiem w dobrą stronę. To nie zakaz dla dorosłych, lecz ochrona tych, którzy dopiero wchodzą w dorosłość. Wystarczy spojrzeć na praktykę sklepów. Napoje energetyczne stoją obok soków i wody, często w promocjach: dwa za jeden, w zasięgu ręki dzieci. To nie jest przypadek. To celowy zabieg handlowy. I to właśnie temu ma zapobiec ta ustawa. Warto też zauważyć, że ta regulacja nie uderza w przedsiębiorców. Dorośli nadal mogą kupować energetyki, a producenci mogą je sprzedawać. Rząd naprawia jedynie błąd formalny poprzedniej legislacji, która nie została zgłoszona do Komisji Europejskiej. Ten projekt ma też wymiar edukacyjny. Zakaz to jedno, ale jego konsekwencją będzie większa świadomość rodziców, nauczycieli i sprzedawców. To sygnał, że zdrowie dzieci nie jest towarem, a bezpieczeństwo młodzieży ma pierwszeństwo przed zyskiem koncernów spożywczych. Wysoka Izbo! Państwo, które nie chroni młodych obywateli, prędzej czy później zapłaci za to zdrowiem całego pokolenia. Nie chodzi o paternalizm ani o wtrącanie się w życie dorosłych. (Dzwonek) Chodzi o odpowiedzialność, o prostą zasadę. Dorośli mogą wybierać, dzieci muszą być chronione. Dlatego jest to dobry kierunek. Bardzo dziękuję. (Oklaski) « Przebieg posiedzenia
Posiedzenie nr 43 w dniu 15-10-2025 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Chciałbym zapytać, czy rząd zamierza wprowadzić roczne limity zezwoleń na pobyt czasowy i stały dla cudzoziemców, tak aby państwo polskie zachowało kontrolę nad skalą migracji. Od tego powinniśmy zacząć. Jakie procedury bezpieczeństwa zastosuje Polska wobec cudzoziemców pochodzących z państw wysokiego ryzyka, w tym z obszarów objętych konfliktami zbrojnymi, gdzie nie istnieją wiarygodne systemy identyfikacji tożsamości? Czy rząd przeprowadził analizę wpływu tej ustawy na rynek pracy, płace i bezrobocie w Polsce? Czy wprowadzenie tej ustawy ma związek z realizacją zobowiązań Polski wynikających z tzw. unijnego paktu migracyjnego, w szczególności w zakresie przyjmowania osób relokowanych lub transferowanych z innych państw członkowskich? Dziękuję.







